Gdybym jeszcze raz miała szczeniaka… Czyli nasza psijaciółka Julia pisze z perspektywy „doświadczonej psio-matki” trudnej rasy jaką jest Wyżeł Węgierski. Powie nam o trudach wczesnego „psiocierzyństwa” i o tym, co teraz by zrobiła inaczej, gdyby była „młodą psio-matką” 🙂
Zanim w naszej rodzinie pojawił się szczeniak, domowa biblioteczka wzbogaciła się o kilka poradników, które miały nam podpowiedzieć, jak odnaleźć się w psim świecie, jak stać się odpowiedzialnym właścicielem i co zrobić, żeby uniknąć poważniejszych błędów „na starcie”.

Zuri – photo by Julia Sienkiewicz
Gdybym teraz, po ponad trzech latach życia z psem, miała jeszcze raz przyjąć szczeniaka pod swój dach, skupiłabym się w pierwszej kolejności na kilku PODSTAWOWYCH sprawach (nie zaniedbując jednocześnie pozostałych). Nie znaczy to oczywiście, że każdy właściciel szczeniaka powinien zacząć pracę z nim od tych samych zagadnień, ale każdy powinien bacznie OBSERWOWAĆ CHARAKTER i SKŁONNOŚCI swojego psa i według tego USTALAĆ plan działania.
Żyjemy pod jednym dachem z WYŻŁEM, a jego NOS – jak wiadomo – jest „większy” niż cały pies. Obiekty godne pochwycenia w paszczę namierza błyskawicznie, równie szybko próbuje je dopaść i połknąć. Przykładowa lista RZECZY POŁKNIĘTYCH przez Zivi w czasach szczenięctwa przedstawia się następująco: niedopałki papierosów, chusteczki higieniczne (mocno przepełnione), zużyta prezerwatywa, worki foliowe, kebab w papierze z widelcem, szyszki, łupiny od orzechów, folia po parówkach, guma do żucia, glut niewiadomego pochodzenia… To tylko niewielki fragment tego, co można dziś znaleźć na ulicy. Był też guzik, plastik, folia aluminiowa i masa innych śmieci.

Zuri – photo by Julia Sienkiewicz
Mieliśmy bardzo dużo szczęścia, że po takim menu pies poważnie nie zachorował, zwłaszcza że późno zabraliśmy się za trening „zostaw” / „fe”, czy jakkolwiek to nazwiemy. Dziś, wiedząc już, jak bardzo psie życie zależy od człowieka, komenda „zostaw” byłaby pierwszą, którą wprowadziłabym w życie i utrwalała bez końca, w każdej sytuacji, w każdym rozproszeniu. Zdaję sobie sprawę, że nie ustrzegłoby nas to w stu procentach przed pochwyceniem czegoś naprawdę atrakcyjnego, ale miałabym poczucie, że dałam z siebie wszystko i zrobiłam, co mogłam, żeby zapewnić psu bezpieczeństwo.
Kolejną istotną komendą, którą młody pies powinien dobrze sobie przyswoić, jest „do mnie”. Skuteczne przywołanie psa POZWALA UNIKNĄĆ WIELU NIEPRZYJEMNYCH SYTUACJI, daje nam poczucie, że panujemy nad nim i pozwala na bezpieczne i spokojne spacery bez smyczy (w miejscach do tego przeznaczonych). Pies biegający luzem powinien jednak wiedzieć, że nie oznacza to zupełnej swobody, że to pan decyduje na jaką odległość i na jak długo pies może się oddalić. Trzeba jednocześnie zadbać o to, by każdy powrót psa po przywołaniu był dla niego przyjemny, a zatem warto psiaka nagrodzić pieszczotą, smaczkiem czy chwilą zabawy. Podobnie możemy nagradzać chwile, kiedy pies z własnej woli wraca do nas i szuka kontaktu. To wzmocni w nim przekonanie, że warto się nas trzymać, bo jesteśmy atrakcyjni.
Ważną umiejętnością jest też odpowiednie reagowanie na mijane przez nas psy. Wymaga to od psa panowania nad swoimi emocjami, a od właściciela ogromnego refleksu i umiejętności przewidywania (oraz uświadomienia sobie swoich emocji). Przyjemnie byłoby iść spokojnie ze swoim pupilem i nie spinać się na widok innych psów, bo wiedzielibyśmy, że nasz psiak nie jest zainteresowany, albo reaguje z ciekawością i absolutnym spokojem. Doprowadzenie do tak cudownej harmonii wymaga od nas stałej pracy nad sobą i psem, nieustannej obserwacji i analizy sytuacji.

Zivi – photo by Julia Sienkiewicz
Tym, co znacząco wpływa na komfort wspólnych spacerów, jest umiejętność chodzenia na luźnej smyczy. Naukę warto zacząć już na pierwszym spacerze i kontynuować ją , a później utrwalać osiągnięte rezultaty. Wspólne wyjście będzie wówczas i dla nas, i dla naszego psa wielką przyjemnością, nie zaś drogą przez mękę zakończoną pretensjami i złością.
Oprócz tego nieodzowna wydaje się nauka podstawowych komend z zakresu ogólnego posłuszeństwa: siad, waruj, zostań, stój, równaj, na miejsce, oraz nauka słowa, które pies będzie kojarzył z prawidłowo wykonanym zadaniem i nagrodą („dobry pies”, „dobrze”, „super”). Zanim jednak rozpoczniemy jakąkolwiek pracę z psem, nauczmy go skupienia uwagi na przewodniku, czyli na nas. Jak tego dokonać? Odsyłam do fachowej literatury lub trenera, który udzieli praktycznych wskazówek.

photo by Julia Sienkiewicz
Życie z psem to WYZWANIE i jednocześnie świetna ZABAWA, to ogromna ODPOWIEDZIALNOŚĆ i jednocześnie RADOŚĆ. Każdego dnia uczymy się odczytywać sygnały wysyłane przez psa, uczymy się pracy z nim. Ważne jest, żeby się nie poddawać i cały czas szukać jak najlepszej drogi do osiągnięcia założonego celu. Potrzebna jest CIERPLIWOŚĆ, pewność, że nam się uda, no i PRACA, PRACA, PRACA… Każdy powinien sam ustalić, jaka umiejętność przyda się w pierwszej kolejności, a jeśli okaże się, że coś przegapiliśmy – nic straconego! Wprawdzie szczeniaki uczą się bardzo szybko, ale nie znaczy to, że praca ze starszym psem jest z góry skazana na niepowodzenie. Nic bardziej mylnego! A zatem do dzieła i wiary we własne siły!

Zivi – photo by Julia Sienkiewicz
Autor artykułu: Julia Sienkiewicz z Zivi i Zuri w tle.
UWAGA! Kopiowanie niniejszego artykułu może nastąpić tylko wg zasad prawa cytatu lub prawa przedruku i zgodnie z art. 34 i 35 prawa autorskiego.

Brak komentarzy