Restauratorzy często nie wpuszczają psów do lokali zasłaniając się „sanepidem”. Co prawda, w Polsce coraz więcej lokali akceptuje gości z czworonogiem, ale co na to przepisy?

Zapytaliśmy o to pana Jana Bondara, rzecznika prasowego Głównego Inspektora Sanitarnego, który wyjaśnił nam, że: „Właściciel zakładu gastronomicznego (i innych miejsc użyteczności publicznej), co do zasady MA SWOBODĘ WYBORU, czy zezwoli na wstęp do swojego lokalu zwierzętom domowym, czy też takiego wstępu nie dopuszcza. O ile właściciel zdecyduje się na wpuszczanie (lub trzymanie) zwierząt domowych w lokalu gastronomicznym, to wówczas musi zapewnić, aby obecność tych zwierząt nie powodowała zanieczyszczenia żywności.”
Czyli wynika z tego, że rzepisy nie mówią nic o tym, czy pies może przebywać w takim miejscu, czy nie. Mówią jedynie, że na właścicielu spoczywa odpowiedzialność za zabezpieczenie żywności. Może mieć w restauracji nawet sto psów – ale jeśli ŻYWNOŚĆ JEST BEZPIECZNA, Sanepidowi nic do tego.
Dlatego, warto wiedzieć, że w świetle prawa my nie robimy NIC ZŁEGO chcąc wejść z Kudłatym na lunch. To tylko kwestia tego, czy trafimy na właściciela pro- czy anty- psiego… Zatem jest to tylko decyzja właściciela, czy przyjmie nas z psem. Jeśli nie, prawdopodobnie powodem jest to, że ich nie lubi (i wtedy my też go nie lubimy 😉 ), albo obawia się, że nie spodoba się to jego klientom. Ale jak podkreśla rzecznik GIS „Inspekcja sanitarna nie ma nic do tego„. Wyjątkiem jest „pies-przewodnik”. Osoba niepełnosprawna z takim psem ma prawo wejść wszędzie, a właściciel lokalu czy sklepu ma obowiązek zadbać o bezpieczeństwo żywności.
W Polsce robi się coraz pso-przyjaźniej i psiaki są mile widziane już w wielu miejscach, jednak do Włoch nam jeszcze brakuje… A jeśli już się wybierzemy z PanemPsem na kawę czy obiad, pamiętajmy, że obowiązuje nas ETYKIETA „PANA PSA”
SMACZNEGO dla Was i Psiaków!!!


Będąc w tym roku, pierwszy raz z moim psem byłam bardzo mile zaskoczona. Zwiedzaliśmy Łebę, Władysławowo, Hel, Gdańsk - wchodziliśmy do przypadkowych restauracji, barów na obiad z dziećmi i psem i ... o dziwo...pytano nas czy podać wodę dla psa. Doszliśmy do wniosku, że chyba tak się walczy o każdego klienta w weekend majowy i każdy akceptował nas z dużym szczeniakiem cane corso. Teraz wiem, że każde wakacje spędzimy razem :)
Super! Bo właśnie o to chodzi, żeby Pan Pies nie był przeszkodą w wakacjach, a częścią "stada" <3 Dlatego walczymy o przyjazność :)