PROM to naprawdę bardzo dobra opcja dla osób, które nie lubią latać (tak jak ja), ale przede wszystkim dla tych, którzy nie wyobrażają sobie wakacji bez Pana Psa, bo autem nie wszędzie się dojedzie, a jak wiemy, aby zabrać Pana Psa na pokład samolotu najczęściej nie może on przekraczać wagi 8kg (wraz z transporterem), więc jest to opcja podróży tylko dla mini-psów. Reszta – czyli „konkretne psy” – mają do dyspozycji luk bagażowy, czyli opcję dość stresogenną dla każdego Psio-Rodzica. Dlatego zamiast latania my bardzo lubimy i polecamy PROM.
POLSKA – CHORWACJA (wyspy)
Pan Pies pierwszą podróż na promie przeżył w roku 2012, gdy płynęliśmy ze Splitu na wyspę Brac (CHORWACJA). Był to krótki, dwugodzinny rejs, na otwartym pokładzie, więc minął bezproblemowo i bardzo ekscytująco dla Pana Psa. Płaciliśmy tylko za auto i za nas – Pan Pies był jako bagaż – bezpłatnie. Mógł być na promie, ale na smyczy i nie miał wstępu do strefy baru / restauracji.
DŁUGIE REJSY np. WŁOCHY – SARDYNIA / KORSYKA
Co innego, gdy wybieramy się w DŁUGI REJS, gdzie potrzebujemy KAJUTY i trzeba pomyśleć o „siku” i innych potrzebach Pana Psa. Możemy Wam opowiedzieć o podróży na SARDYNIĘ.
Sardynia to był pomysł spontaniczny. W rozmowie o wakacjach, znajomy wspomniał, że najbardziej błękitny błękit wody w Europie jest właśnie tam. Fajnie, ale jeśli trzeba lecieć, to odpada, bo wakacje bez Pana Psa nie wchodzą w grę. Więc pierwsza kwestia: czy można i jeśli tak, to jak. Dość szybko Google pokazał nam rozwiązanie: na mapie dostrzegliśmy przerywane kreseczki na wskroś Morza Tyrreńskiego z lądu Italii na wyspę – znaczy jest prom! Najlogiczniej byłoby z LIVORNO (Włochy pod Pizą) do OLBII (największy port Sardynii). Teraz tylko pytanie: czy zabiorą Pana Psa?
Rezerwacje promów online dały nam pierwsze wskazówki: zabiorą, ale NIE KAŻDY PRZEWOŹNIK i mają różne warunki. Na przykład:
ARMATOR MOBY zabierze Pana Psa, ale jest droższy. Opcja kajut dla pasażerów z psem jest na promach: Moby Wonder, Moby Aki, Moby Tommy, Moby Otta, Moby Drea, Moby Vincent, Moby Corse, Moby Kiss and Moby Zazà. Psiaki mają tam podobno tez dostęp do toalety.
Ale idziemy dalej: włosko-francuski armator CORSICA / SARDINIA FERRIES akceptują psy i przewidzieli też KAJUTY dla pasażerów z psami. Super!
Rezerwacji przez www trochę się bałam, bo trzeba było zrobić przelew kartą kredytową, dlatego poszłam do BIURA PODRÓŻY, które zrobiło to za mnie. Nie było źle, bo doliczyli sobie tylko 4 euro prowizji za całość, więc niewiele.
Koszt za rejs w obie strony (z kajutą) wyniósł ok. 1300 złotych. Co ciekawe cena była zależna od rejsu: dzienny tańszy, nocny droższy. Pan Pies, o ironio (co wyszło dopiero po wydrukowaniu biletów), w jedną stronę był droższy niż samochód (!) – auto kosztowało 16 euro, a Pan Pies 18 euro, a w drodze powrotnej był droższy nić człowiek (!): my po 14 euro, Pan Pies 18,50 euro… Logiki brak, ale cóż, się chce – się płaci.
Po trzech dniach od opuszczenia Polski, po zwiedzeniu Chioggi i Pizy, czas na prom.
Z Pizy nawigacja bezbłędnie doprowadziła nas do portu w LIVORNO (30 min jazdy, jeśli nie ma korków). Przy wjeździe na teren portu pan z obsługi zapytał nas, czy my na prom Moby czy Corsica Ferries; my, że Corsica, więc pokazał łapką, że jechać w prawo. Tam już były strzałki, więc trafiliśmy prosto na „pas startowy”. Na placu kilka aut, olbrzymie ruiny czegoś-pofabrycznego (chyba relikty włoskiego socjalizmu) i ogólny bajzel dokoła. Pani w mundurze sprawdziła bilety i wręczyła nalepkę z numerem kajuty. Planowo prom odpływał o 15.30, my na miejscu byliśmy ok. 14 (brawo my – pierwszy raz w życiu nie na ostatnią chwilę!). Dosłownie po pięciu minutach zaczęły zjeżdżać się inne auta.
PORADA:
warto być WCZEŚNIEJ i ustawić się w kolejce jako jedni z pierwszych, bo wówczas wjeżdżacie i wyjeżdżacie z promu w czołówce.
Mnóstwo ludzi, w tym my, wysiadło z aut z psami na ostatnie siku. Psów naliczyliśmy co najmniej kilkanaście: od chihuahua i jamniki po labradory, dalmatyńczyki i amstafy. Pan Pies się socjalizował z kilkoma psiannami, ale miał spinę z terrierem.
WARTO PAMIĘTAĆ, żeby mieć ze sobą WODĘ dla psa, bo w pobliżu placyku NIE BYŁO TOALET, a na upał na otwartym placu był niemiłosierny.
Ok. 14:20 pojawił się prom i około 15:00 kilkupasmowa kolejka aut zaczęła ładować się na trzy poziomy promowego parkingu. Wzięliśmy bagaż podręczny swój i Pana Psa i czym prędzej uciekaliśmy na wyższe pokłady, bo SAUNA W PARKINGU była okropna i Pan Pies prawie wychodził z futra.
Przemieszczając się z parkingu na wyższy poziom zauważyliśmy, ze na ścianach wiszą duże PLAKATY ostrzegające w trzech językach, by NIE ZOSTAWIAĆ zwierząt w aucie, bo JEST TO ŚMIERTELNA PUŁAPKA.
Schodami weszliśmy na poziom 5, gdzie były nasze kajuty i po strzałeczkach na ścianach (jak w hotelu) znaleźliśmy naszą norkę. Jak się okazało, kajuty przeznaczone dla pasażerów z psami są lepsze, czyli zewnętrzne (mają okna). Zastanawia nas tylko dlaczego… Może ze względu na błędnik psa?
Pierwsze co – micha i woda, bo Pan Pies po saunie w poziomie garażu i emocjach zdecydowanie wysechł.

UWAGA – GÓRNY POKŁAD
Po wodopoju, jak większość pasażerów, wylegliśmy na OSTATNI POKŁAD (czyli ósmy), by zobaczyć wyjście z portu. Była to ogromna, otwarta, błękitna platforma z lądowiskiem dla helikopterów. Pokład zrobiony z grubej blachy więc w słońcu rozgrzany jak patelnia (!) Wzorem porady jaką niedawno napisaliśmy na FaceBooku, wierzchem ręki sprawdziliśmy temperaturę podłoża i…. „Auuuuuuu!!!! Parzy!!!”, więc wzięliśmy Pana Psa na ręce i umieściliśmy go na zacienionym skrawku tuż przy klimie, gdzie blacha była chłodna.

Niestety nie wszystkie psy mają myślących właścicieli i nie omieszkałam im tego wygarnąć… Wyobraźcie sobie, że błogie podziwianie błękitu Morza Śródziemnego przerwał mi widok owczarka szkockiego z niepokojem spoglądającego pod łapy i idącego „stępa”: gorączkowo przeskakiwał z łapy na łapę, podnosił je najwyżej jak tylko mógł i gdyby mógł, podniósłby wszystkie cztery na raz. Podbiegłam do zagadanej z komórką właścicielki nieboraka i łamanym włoskim powiedziałam: „Uwaga! Podłoga gorąca, ŁAPY!!!” i wskazałam na biednego podskakującego psiaka. „Aaaaa! Si, si! Grazie!” usłyszałam. Pani chyba właśnie przypomniała sobie, że ciągnie coś za sobą na smyczy i w oczach ujrzałam olśnienie. Włoszka z pląsającym Szkotem oddaliła się w zacienioną część pokładu. No, psie łapy uratowane. Ale, cholera, za kwadrans na „patelnię” wkracza kolejna mądra, tym razem z białym pudlem i powtórka z rozrywki: pudel pląsa, wymachuje łapami do przodu, w boki, do tyłu, a Owawłoszka pogrążona w rozmowie w ogóle nie zerka na dół. No to co? To samo! Akcja – reakcja. Oczywiście liczyłam się z możliwością reakcji negatywnej lub bycia potraktowaną jak wariatka, ale kij! Pies ważniejszy. A zakładając optymistycznie: może dotrze i się nauczy?
PORADA: uważajcie na statkach, platformach, chodnikach i innych nasłonecznionych powierzchniach! Pan Pies może poparzyć sobie łapy! ZRÓB TEST: przyłóż wierzch dłoni do powierzchni na 5 sekund: jeśli ciebie parzy – poparzy i Pana Psa.

PSIA TOALETA
Na tym samym pokładzie, w kąciku znajdowała się metalowa platforma wysypana kamykami i kilka wystających rurek. Z napisów wynikało, że to „Psioaleta”. Brawo za chęci, ale co do działania… no cóż, nie oceniajmy, dopóki nie spróbujemy. Okazja nadarzyła się ok. 20, gdy w kajucie Pan Pies dawał znaki, że mu się chce. No to 3 piętra w górę i lecimy do kuwety! Po drodze Rizo próbuje osikać czyjąś torbę i filar przy basenie, ale docieramy do kuwety i… jestem dumna, że nauczyłam go kiedyś komendy „hop!”. „Hop!” i Rizo wskakuje, węszy i daje długiego siura! BRAWO PAN PIES!!!

Stoimy tam chwilę, bo może coś jeszcze się przydarzy, ale nie. Wychodzimy z toalety i widzimy biegnącego pana z czekoladowym labradorem. Pan dopada kuwety i próbuje „załadować” tam psa, który z całych sił się zapiera… Pan ciągnie, wpycha, ale po chwili odpuszcza. To samo starszy duży pudel: NIE i koniec. Siurają z boku, na barierkę… Widocznie było za brudno, albo trzeba było nauczyć komendy „hop!”.
GDZIE I CO PAN PIES MOŻE
Jak wywnioskowaliśmy, psiarze mieli swój kwartał pokładu, bo mijaliśmy tam dużo psów i po szczekaniu można było zgadnąć w której kajucie płynie pies. Ponieważ nasz Pan Pies ma ogromne ego i nie toleruje samców, zachowaliśmy „PŚRODKI OSTROŻNOŚCI”. Wychodząc ze swojego pokoiku skopiowaliśmy model Bonda i najpierw wystawialiśmy łeb z kajuty, żeby wykluczyć potencjalne niebezPSIEczeństwo, czyli np. samca Amstafa, który w tych stresowych warunkach i wąskim korytarzyku mógłby okazać się ostatnim spotkanym przez Rizo psem. Dopiero, gdy było czysto, Pan Pies wynurzał się z dziupli. Nasze wędrówki obejmowały: opalanie na pokładzie, wyjście do baru na piwo, wizyta w restauracji na kolacji. We wszystkich miejscach Pan Pies nam towarzyszył.
W wielu miejscach wiszą plakaty z REGULAMINEM POBYTY PSA NA PROMIE w trzech językach (francuskim, włoskim, angielskim). Oto ich treść:
1. Zawsze trzymaj psa przy sobie (na smyczy i jeśli jest agresywny w kagańcu).
2. Pilnuj, by się nie zgubił.
3. Dbaj o psa: jeśli zauważysz, że jest zdenerwowany – uspokój go, jeśli nabrudzi – posprzątaj (również w psiej toalecie).
4. Słuchaj psa: jeśli szczeka, uspokój go, bo jeśli będzie to uciążliwe, możecie zostać wyproszeni na zewnętrzny pokład.
5. Nie zostawiaj psa w kabinie

SZWECJA – POLSKA – SZWECJA
Poniżej mamy dla Was „przegląd” podróży z Panem Psem na trasie Szwecja – Polska od naszej czytelniczki (pozdrawiamy):
„Chciałabym poruszyć temat podrozowania z psami na promie. W zwiazku z tym, ze nasz ogar mieszka z nami w Szwecji, przynajmniej dwa razy w roku jestesmy pasazerami jednego z dostepnych polaczen promowych. Sa one dla nas jedyna alternatywa dla podrozy samochodem. Skorzystalismy juz z uslug wiekszosci przewoznikow i dlatego postanowilam podzielic sie z Wami naszymi doswiadczeniami.
Na wstepie zaznacze, ze przy rezerwacji biletu na kazdym promie musimy wybrac kabine do przewozu zwierzat (oczywiscie drozsza niz zwykla kabina) i dodatkowy bilet dla psa. Co dostajemy w zamian?
POLFERRIES (trasa Nynashamn – Gdańsk)
Nie dostajemy absolutnie nic, co by odróżniało kabinę dla psa od zwykłej kabiny. Pomijając fakt, że prom ‘Wawel’ pochodzi z czasów zamierzchłych, w kabinach i tak jest mało miejsca, podróżując z Panem Psem ledwo można się obrócić wokół własnej osi. Jest ‘wybieg’ dla psów, ale ma wymiary 1m x 1m, a żwiro-piasek, który się w nim znajduje, pochodzi pewnie z czasów budowy promu.
TALLINK SILJA (trasa Ryga – Sztokholm)
Podobnie jak w Polferries, nie ma różnicy pomiędzy kabinami „bez” i „z psem”. Największym zdziwieniem było to, że nasza ‘kabina dla zwierząt’ była na pokładzie 5-tym (w środku promu), a kuweta dla psów była na pokładzie… 9-tym (na rufie). Przy okazji, jej stan naprawdę pozostawiał wiele do życzenia i odstraszał psy od podejścia do niej. W efekcie psy sikały obok, co oczywiście frustrowało innych pasażerów. Nasz Pan Pies wybrał opcję „przetrzymania”, co w efekcie przysporzyło mu tylko bólu brzucha.
STENA LINE
Zdecydowane wyróżnienie! W kabinie czekało na nas legowisko dla Pana Psa i miska na wodę. Wszystkie kabiny dla czworonogów zlokalizowane są wzdłuż jednego korytarza na końcu którego jest wyjście na pokład z kuwetą. Miejsce było raczej na uboczu, z dostępnymi woreczkami i rękawiczkami (!). Dodatkowo, zarówno w kabinie, jak i na korytarzu była wykładzina PCV w razie ‘wpadki’.
Na nieszczęście Stena Lina była pierwszym promem, na który zabraliśmy naszego Martyna. Sądziliśmy, że takie wyposażenie to standard i dlatego pozostałe miały już wysoko zawieszoną poprzeczkę.
Niestety, przed innymi przewoźnikami długa droga żeby dorównać Stenie, gdyż obecne warunki na pozostałych promach powodują tylko stres u zwierząt i zrozumiałą frustracje innych pasażerów.
Jako właściciele czworonogów poniekąd jesteśmy zmuszeni do korzystania z promów i liczymy się z kosztami takich podróży. Jednak zgodnie z zasadą: ‘płacę – wymagam’, jako pasażer oczekuję czystej pościeli, a mój pies-pasażer ma prawo oczekiwać miski i czystego piasku.
KTÓRE LINIE PROMOWE PRZEWOŻĄ PSA?
Acciona Trasmediterranea Ferries,
Adria Ferries,
AlsFaergen (Alstrafikken),
Balearia.,
BornholmerFaergen (Bornholmstrafikken) ,
Celtic Link ,
Comanav ,
Corsica Ferries / Sardinia Ferries,
Eurotunnel,
Grandi Navi Veloci ,
Grimaldi Ferries ,
Irish Ferries ,
LangelandsFaergen (Langelandstrafikken) ,
LD Lines ,
Moby Lines ,
NorthLink Ferries ,
P&O Ferries (z wyjątkiem tras przez Morze Irlandzkie),
SamsoFaergen Samsotrafikken),
SNAV,
Stena Line (tylko Morze Irlandzkie),
TT Line,
Viking Line,
Wightlink
Jak wygląda przeprawa promowa z psem? Poniżej filmik „instruktażowy”:
Autor: Magda Pieczatowska-Mysiak



Brak komentarzy