Do napisania dzisiejszego artykułu zainspirowało nas życie, a dokładnie sytuacja, która zdarzyła się w zeszłym tygodniu na naszym osiedlu. Dlaczego twierdzimy, że DZIECKO dla psa owszem, może być przyjacielem, ale NIE OPIEKUNEM?
Otóż w zeszło-piątkowe popołudnie siedzieliśmy sobie na tarasie relaksując się po stresującym tygodniu, Pan Pies wylegiwał się w półcieniu pod stolikiem, a w alejkach na dole jak zwykle w ciepłe dni słychać było bawiące się i goniące dzieciaki z sąsiedztwa.
W pewnym momencie, na nogi poderwał nas rozdzierający KWIK psa. Serce mi skoczyło do gardła, Pan Pies zerwał się na równe łapy i dawaj do barierki zobaczyć co się dzieje.
Otóż zobaczyliśmy grupkę pięciu 7-8 latków, z których jeden miał w ręku smycz ze średniej wielkości psiakiem rasy ‚mieszanius populares’, na oko może 3-4 letnim i dość energicznym. Nazwijmy go roboczo Donat.
Dwóch chłopców było na rowerze, pozostali ‚pieszo’. Ci na pieszo dzierżyli w rękach drewniane i plastikowe miecze i nimi wymachiwali, łącznie z opiekunem Donata. Żadnego dorosłego wkoło… Zanim wydarłam się na szczyle z pouczeniem, przez kilka minut poobserwowałam całą sytuację w ‚celach badawczych’.
Oto jakie NIEBEZPIECZEŃSTWA pojawiły się w zaledwie 5 minut:
- NIEKONTROLOWANE SKRZYWDZENIE PSA – po zachowaniu Donata szybko zorientowałam się, że musiał zostać uderzony mieczem i stąd był kwik, bo teraz szarpał się na smyczy i robił uniki jak widział poruszający się miecz. Dzieci nadal bawiły się ‚zabawkami’ nie zauważając nawet, jak jest to stresujące dla psa.
Skutek:
– niechcący dzieci mogą zrobić psu krzywdę (dzieciaki nie mają jeszcze pełnej koordynacji ruchów i wyczucia odległości ani też WYOBRAŹNI, która pozwala przewidzieć konsekwencje działań)
– pies może nabawić się urazu do dzieci (będą mu się kojarzyły z bólem)
– może zacząć być agresywny i reagować gryzieniem na gwałtowny ruchy (reakcja obronna) - DROCZENIE PSA / STRESOWANIE – dalsze obserwacje uświadomiły mi, że dwa małe ‚potworki’ na rowerach kręcą kółka wkoło reszty grupki, celowo blisko i celowo przejeżdżają jak najbliżej zestresowanego zwierzęcia, które co i raz odskakuje spod kół roweru i hamują tuż przed Donatem – a co jeśli nie zdążą – przeleciało mi przez głowę? Okrążanie rowerów nie ustaje, a chłopiec z Donatem nie reaguje, bo zajęty jest oglądaniem miecza kolegi.
Skutek:
– droczenie może się skończyć niezamierzonym skrzywdzeniem psa
– pies ze stresu może ugryźć ‚dręczyciela’
– w perspektywie, jeśli takie sytuacje będą się powtarzać, pies może nabawić się nerwicy, a w konsekwencji ze strachu zacząć gryźć dzieci (Oczywiście w oczach dorosłych, którzy nie zdają sobie sprawy z przyczyny zmiany zachowania, będzie to wina psa…) - NIEZNAJOMOŚĆ POTRZEB PSA – znudzony staniem na chodniku i zestresowany Donat usiłuje wejść na pobliski trawnik i coś powąchać (jest to albo sygnał CS spowodowany stresem sytuacji, albo po prostu potrzeba fizjologiczna), jednak natychmiast zostaje ostro szarpnięty smyczą i pociągnięty z powrotem na chodnik. Dlaczego? Bo tak ma być, bo pies ma słuchać!
Skutek:
– pozbawienie psa możliwości zaspokajania podstawowych potrzeby, jak np. wąchanie, oznaczanie terenu (sikanie) źle wpływa na jego funkcjonowanie, co długoterminowo może prowadzić do negatywnych zachowań: agresja jako forma odreagowania, lub depresja. - BRAK KONTROLI NAD PSEM – po chwili zza rogu wyłonił się młody mężczyzna z ‚wyczesanym’ maltańczykiem na smyczy. Donat, jak każdy pies, zainteresował się przybyszem i szarpnął w jego kierunku, wyrywając smycz z ręki chłopca.
Podbiegł do maltańczyka i żywiołowo zaczął go obwąchiwać, merdając ogonem. Pan-od-maltańczyka spanikował (bo Donat był 2 razy większy) wziął swoją ‚białą bezę’ na ręce i zaczął drzeć paszczę do chłopca: „Trzymaj tego psa!” Zaciekawiony Donat próbował powąchać Białego na rękach mężczyzny i zaczął do niego doskakiwać, ale facet zareagował obronnie nogą. Chłopiec pobiegł do Donata i zawiedziony pies został ‚pojmany’ przez swojego ‚pana’ i energicznie odciągnięty z powrotem na chodnik do kumpli. Ale Biały był ciągle w polu wodzenia, co nie dawało Donatowi spokoju, więc szarpnął znowu i ponownie wyrwał się z łapek chłopca. Pan-od-maltańczyka ponowił swoją reakcję, ale tym razem jeszcze wścieklej zjechał chłopca-od-Donata. Koledzy Chłopca zaczęli się śmiać z niego i z psa: „Hehe! Znowu mu się wyrwał!” „Ale głupi ten twój pies!”, co najwyraźniej speszyło Chłopca, bo spuścił głowę i ze złością szarpnął smycz z Donatem.
Skutek: tu chyba komentarz jest zbędny, bo scenariusze mogą być różne, w zależności od charakteru psa:
– pies, który wyrwie się dziecku może stanowić potencjalne lub realne zagrożenie dla innego psa (biegnący luzem pies może wystraszyć innego psa, a reakcja zaskoczenia może wywołać reakcję obronną i pogryzienie)
– może wystraszyć przechodzące osoby lub dzieci (a nawet, w zależności od sytuacji, pogryźć) i nieprzyjemności ze strony innych rodziców gotowe…
– dziecko naraża się na śmiech kolegów (co obniża w nim poczucie własnej wartości jako opiekuna psa)
– drwiny z „głupiego psa” mogą spowodować niechęć dziecka do psa (może zacząć go źle traktować, jak zabawkę, którą skrytykowali koledzy, lub jak nieposłusznego psa, którego nie potrafi kontrolować).
5. NIEWYPEŁNIANIE OBOWIĄZKÓW – chodzi o to, czy dziecko będzie umiało / wiedziało, że trzeba SPRZĄTNĄĆ po Panu Psie? Jest to problem poruszony przez jedną z naszych czytelniczek, Monikę F., która napisała pod postem o poznańskiej akcji antykupa (z 12 maja 2017r.), taki oto komentarz: „(…) dziewczynka lat ok. 10 na prośbę o posprzątanie po swoim psie rozpłakała się i pobiegła do domu.(…)” Wniosek? Może taki obowiązek przerasta najmłodszych? Może się wstydzą, lub po prostu nie potrafią? Więc drodzy Rodzice, zanim wręczymy smycz naszej latorośli, warto najpierw zrobić „szkolenie” i egzamin z ‚kupo-zbieractwa’ 😉
Zatem jaki WIEK jest odpowiedni, by powierzyć dziecku Pana Psa?
Może nie tyle chodzi o wiek, co o przygotowanie dziecka do tego obowiązku. Należy mu wytłumaczyć potrzeby psa, np. że musi sobie powąchać trawę i nie należy go szrpać, że jak zobaczy psa to będzie chciał do niego podejść i może się szarpać, itp. oraz zabierać dziecko na wspólne spacery, by zobaczyło jak postępować i pod kontrolą dorosłego samo mogło spróbować.
Jednak niestety się zdarza, że rodzice kupują psa dziecku i potem jest akcja pt. ‚TWÓJ PIES, to się nim zajmuj’…a to dziecko przerasta i dostaje się psu, bo dziecko wyładowuje swoją FRUSTRACJĘ…
A my, ‚psiolubcy’ co możemy zrobić, gdy widzimy dziecko z psem na spacerze?
– dawać dobry przykład ze swoim psem: nie szarpmy go, nawet gdy za długo węszy,
– można wtedy (na oczach dziecka) przesadnie okazywać psu uczucia (ukucnąć, pogadać, pogłaskać) – niech mały opiekun się uczy,
– gdy dziecko do nas podejdzie – zachwycać się jego psem (buduje to akceptację i pozytywne podejście dziecka do psa)
– gdy widzimy, że dziecko robi coś źle – REAGUJMY! Powiedzmy CO robi źle i DLACZEGO (trzeba wytłumaczyć, co może się psu stać) …i miejmy w nosie, że może jakaś mamuśka zza rogu na nas naskoczy, ale ważne jest, że w dziecku może to coś zmieni i pies będzie miał szczęśliwszy żywot! 😉❤️
Dziecko i pies, zachowanie psa, opieka nad psem, wychowanie psa, jak nauczyć dziecko odpowiedzialności



U mnie mój pies ''opiekuje się'' naszym synkiem który ma 3 miesiące, mały będzie od samego początku uczony jak zachować się i co robić przy psiaku Opiekunem jestem ja a oni są przyjaciółmi.
Super ❤️ Niestety wielu rodziców kupuje psa (królika) jako zabawkę, która nie ma potrzeb, tylko ma dostarczać rozrywkę...
To my dorosli zajmujemy się psem.U nas dzieli się opiekę między mnie,a męża :-) A nasze corki chętnie pomagają w zabiegach pielęgnacji naszego czworonoga np.typu czesanie.Psiak to uwielbia i dzieci uczą sie przy tym wiele waznych rzeczy.Są też zajęcia,które robimy wspolnie z dziecmi i psem.Jest to forma zabawy,a zarazem wiele cennych lekcji dla całej rodziny.
Niedawno na moim blogu opisywałam wybieg dla psów na Nikiszowcu w Katowicach. O zgrozo w regulaminie nie było zapisu, że dzieci powinny przebywać na nim pod opieką dorosłych. Efekt - grupka dzieci nosząca na rękach na zmianę pieska, szarpiąca na smyczy, wpychająca na przeszkody, no i agresja smyczowa u tego psa. Zwrócenie uwagi nie pomogło, więc opuściliśmy szybko wybieg i napisałam do zarządcy moje uwagi. Przy okazji natknęłam się na dyskusję a propos innego wybiegu w Katowicach "dlaczego niby dzieci nie mogą się bawić (same - bez rodzica i bez psa) na wybiegu dla psów, skoro są tam talie fajbe przeszkody, a place zabaw są przepełnione". Masakra!
Straszne Ale żeby psi park służył za plac zabaw???? No na to bym nie wpadła!