Switch Language

Brzydki zapach z pyska, czyli problem z kamieniem i czyszczenie zębów u psa.

Brzydki zapach z pyska, czyli problem z kamieniem i czyszczenie zębów u psa.

by Rizo Black, 27 października 2019

„Dobra, też cię kocham, ale nie chuchaj już!” *** „Ojaaaa!!! Znowu zębów nie myłeś!” *** „Chyba muszę ci kupić tik-taki…”

Znacie te teksty, gdy pies dyszy nam prosto w twarz? Często ZAPACH z pyska naszego kochanego Futra pozostawia wiele do życzenia… A brzydki zapach jest SYGNAŁEM ALARMOWYM, bo najczęściej jest on już wynikiem zaniedbań w jamie ustnej: znacznej ilości kamienia, stanu zapalnego dziąseł a często już zepsutych zębów. U psów, jak u ludzi, dentystę trzeba odwiedzać regularnie, bo inaczej będziemy mieli smrodekrwanie zębów

U nas było tak:
gdy widziałam, że na zębach Panu Psu narasta kamień, brałam go na „tortury” i sama odłuskiwałam żółty nalot (mechanicznie, metalowym skalerem). „Madka” może zrobić wszystko, więc jakoś dawaliśmy radę… No właśnie: „jakoś”…

Teraz biję się w piersi, bo oczyszczałam zęby tylko tam, gdzie widziałam i gdzie sięgałam, i miałam złudne wrażenie, że dbam o psie zęby i wszystko jest OK… a tymczasem Z TYŁU „się działo”, oj się działo…
Od jakiegoś czasu SMRODEK z dyszącej paszczy Pana Psa był już na tyle denerwujący, że umówiliśmy się na wizytę do „psiego dentysty”, czyli weterynarza, specjalisty stomatologa (pozdrawiamy doktora Jarosława Gałeckiego z przychodni PROVET w Toruniu).

Po wstępnych oględzinach okazało się, że idealny Pan Pies wcale taki idealny nie jest… i psi stomatolog, doktor Jarek, będzie miał co robić… i pozbyć się 2 trzonowych z tyłu… ale jak na ponad 10 lat psiego życia to i tak nieźle.

Dzięki uprzejmości Doktora Gałeckiego, który zgodził się, abym była obecna podczas całego zabiegu, mogę Wam opisać i pokazać w szczegółach jak taki zabieg wygląda „od zaplecza”:

Krok 1:
Badanie wstępne i kwalifikacja do zabiegu (czyli Madka jeszcze jest spokojna)
Zanim przystąpimy do zabiegu sanacji jamy ustnej (czyli czyszczenia zębów) musimy przeprowadzić badania stanu zdrowia pacjenta, gdyż zabieg odbywa się w znieczuleniu ogólnym (czyli w narkozie) i musimy mieć pewność, że nie ma do tego przeciwskazań.
W tym celu doktor wykonał badanie kliniczne (osłuchał serce i płuca, zmierzył temperaturę oraz „omacał” Pana Psa).

CIEKAWOSTKA: Temperaturę psa mierzymy w odbycie i powinna ona wynosić od 37,5 do 39 stopni.


Następnie pobrał krew, aby sprawdzić kluczowe parametry: ALT, AST, mocznik, kreatynina, fosfor, albuminy, globuliny, białko całkowite, cholesterol, bilirubina całkowita, glukoza, fruktozamina, wapń, ALP.

Pamiętajmy, że do tych badań pies musi być na czczo! (czyli min.10 godz. od ostatniego posiłku)

Na drugi dzień mieliśmy wyniki i ponieważ wszystko było OK (czyli parametry były w granicach norm), Pan Pies został zakwalifikowany i umówiony na zabieg.

Krok 2:
Umówienie i przygotowanie do zabiegu (czyli czas umiarkowanej paniki u Madki)
Po pierwsze: pies do zabiegu musi być na czczo, gdyż (tak jak w przypadku ludzi) takie są wymagania do znieczulenia ogólnego.
Dlatego, jeśli mamy taką możliwość, warto umówić się na zabieg rano / przed południem. My mieliśmy wizytę na 12:00 – w samo południe 😉 – więc rano była godzinka spokojnego spaceru w lesie, żeby się dziecko jak najdokładniej wypróżniło, ale nie padło z głodu.

Krok 3:
Zabieg (czyli czas zwiększonej paniki u Madki)
Musimy mieć świadomość, że cała procedura zabiegu (czyli przygotowanie, znieczulenie, zabieg, wybudzanie z narkozy) potrwa nawet do kilku godzin (2-5), w zależności od „niespodzianek”, dlatego zarezerwujmy sobie trochę czasu i nie planujmy tego dnia zbyt wiele, bo nie wiadomo jak długo psiak będzie dochodził do siebie po zabiegu.

1. Najpierw Pan Pies dostał zastrzyk sedacyjny, czyli tzw. „głupiego jasia”, po którym po ok. 8 min. zasnął mi na kolanach…
(u Madki umiarkowana panika trwa i nasłuchuje, czy Psyn na pewno oddycha…)
Kto to przechodził, wie jakie rozczulające jest psisko, które zaczyna się „lać” przez ręce i zasypia wtulone, totalnie bezbronne <3
Jednak cały czas oczka miał otwarte.

2. Gdy Pan Pies był już w innym wymiarze, ogolono mu kawałek łapy i założono wenflon, aby w razie potrzeby była możliwość szybkiego podania leków do krwi.

3. Po tym przenieśliśmy go do pracowni RTG, gdzie Doktor wykonał zdjęcie szczęki, aby zobaczyć, czy pod dziąsłami nie kryją się niespodzianki.
(nie ukrywam, że widok ukochanego psa, który jest bezwładny jak pluszowy miś trochę przyspiesza bicie serca…)

4. Po wykonaniu RTG Pan Pies został przeniesiony na salę zabiegową (operacyjną) i tam został zaintubowany, aby „wziewnie” wprowadzić go w pełną narkozę i podczas zabiegu go w niej podtrzymywać.

Pomimo działającej już narkozy, oczy Pana Psa nadal były otwarte, więc troskliwa Madka delikatnie próbowała je zamknąć… ale się nie dało – otwierały się…

CIEKAWOSTKA: psy w narkozie (a nawet po śmierci) nie zamykają oczu i trudno je zamknąć
(nie, nie – to nie działa tak jak na filmach ;).
 

Dlatego tuż przed zabiegiem doktor posmarował gałki Pana Psa specjalnym żelem nawilżającym, aby nie dopuścić do przesuszenia oka.

Po zaintubowaniu Pan Pies „klamerką” został podłączony do kardiomonitora, który cały czas kontrolował jego tętno i oddech. Byłam bardzo miło zaskoczona, że w PROVET jest taki sprzęt, bo dawało mi to ogromne poczucie bezpieczeństwa, że wszystko jest pod kontrolą.

CIEKAWOSTKA: Narkoza wziewna jest najbezpieczniejszą metodą sedacji,
jednak nie wszystkie gabinety nią dysponują.

5. Gdy Pan Pies był już w pełni gotowy do zabiegu, Doktor Jarek przystąpił do zdejmowania kamienia ultradźwiękowym skalerem. Dokładne oczyszczenie obejmuje także zdjęcie kamienia z obszarów pod dziąsłami i w przestrzeniach międzyzębowych.

Przy okazji, specjalnym „haczykiem” (czyli sondą periodontologiczną) Doktor zbadał kondycję dziąseł Pana Psa, czyli ich „przyleganie” do zębów, aby zobaczyć, czy nie ma oznak paradontozy.

Przez cały czas trwania zabiegu Asystent Doktora kontrolował kardiomonitor (puls i oddech),
a Doktor kontrolował i poprawiał język Pana Psa, aby się nim nie udławił.

Z przednimi zębami wszystko było OK, ale przy tylnych trzonowych okazało się, że przy jednym zębie „haczyk badawczy” wchodzi bardzo głęboko, co wróżyło problem. Okazało się, że ząb jest brzydki, rusza się i jest zapalenie dziąsła, zatem trzeba było go usunąć.

Trzonowiec był trój-korzeniowy, zatem wyrwanie go w całości spowodowałoby dość znaczne naruszenie struktur tkanek i potrzebne byłoby szycie, zatem Doktor zdecydował się przepiłować ząb na trzy części, aby każdy korzeń wyciągnąć osobno. Poszło bez problemów 🙂

Podobnie było z drugą stroną, tylko do wyrwania kwalifikował się mniejszy (ostatni) trzonowy, który został przez Doktora zręcznie wyłuskany „na raz”, a ten duży trój-korzeniowy też nie był w idealnym stanie, ale udało się go oczyścić i daliśmy mu szansę na regenerację. (Będzie do kontroli – mam nadzieję, że go uratujemy.)

Gdy zostało wyrwane co trzeba i kamień z zębów został zdjęty, Doktor przystąpił do polerowania zębów specjalną gumką.
Jest to taka „kropka nad i”, gdyż gładka powierzchnia spowalnia osadzanie się kamienia.

Na sam koniec, w ramach profilaktyki, Doktor wykonał Panu Psu fluoryzację zębów specjalną „pianką”… (pamiętacie to z przedszkola? 😉 )

…po kilku chwilach spłukał preparat oraz usunął z dróg oddechowych Pana Psa wszelkie zanieczyszczenia (resztki krwi, ślinę), aby podczas budzenia się nie zakrztusił.

W tym czasie narkoza przestawała już działać (bo odpowiednio wcześniej została odłączona) i moje Maleństwo zaczęło się budzić… (ten wywalony ozorek wcale nie wyglądał głupkowato… 😀 )

Na kolejną godzinę Pan Pies został umieszczony w „klateczce pozabiegowej”, aby doszedł do siebie.
Klateczka jest ogrzewana, gdyż po narkozie temperatura ciała może być obniżona oraz wyłożona chłonnym podkładem, gdyż po narkozie psiak może wymiotować lub zrobić pod siebie.

Krok 4:
Po zabiegu (czyli Madka oddycha z ulgą, bo Psyn przeżył).

O 15:10 mogliśmy jechać już do domu, ale na odchodne Pan Pies dostał jeszcze zastrzyk przeciwzapalny i przeciwbólowy oraz „zestaw” do domu:
– tabletki przeciwbólowe na 2 dni
– płyn dezynfekujący (dolewa się go do psiej wody) – bo na moją prośbę doktor nie zapisał antybiotyków (jestem anty, jeśli nie jest to w 100% konieczne)

Do auta Pan Pies podreptał „o własnych łapach” i nawet zrobił siku po drodze, ale przy podnoszeniu łapy tak go majtnęło, że dokończył „na suczkę” 😉

O 17:30 dostał 1/2 porcji rozdrobnionego żarcia (indyk z makaronem i marchewką).
Musimy pamiętać, że po takim zabiegu (usunięcie zębów) przez kilka dni podajemy psu „miękkie” jedzenie, aby nie podrażniać dziąseł i żeby szybciej się goiły.

A SMRODEK? Zniknął! 🤓💪

Zmiana była natychmiastowa: po usunięciu zepsutych zębów i oczyszczeniu całej reszty Pan Pies może mi chuchać prosto w nos i jest git! 😉🐾🐾

WNIOSKI na przyszłość:
1. Regularne i dokładne usuwanie osadu (kamienia) nazębnego jest konieczne! (ze statystyk wynika, że kamień należy usuwać się już u 3-letnich psów).

Najlepiej kontrolować „paszczę” raz w roku.

2. „Domowe”, niedokładne czyszczenie zębów może uśpić naszą czujność i spowoduje, że „zadowoleni z siebie” przegapimy problemy.

3. Brzydki zapach z pyska to niemal gwarancja, że już jest stan zapalny i należy natychmiast udać się do psiego dentysty!

Brak komentarzy


Leave a Reply

Your email address will not be published Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Miejsce Przyjazne Psom
designed by Link Master