dog in travel – miejsca przyjazne psom

Litwa i Łotwa z Panem Psem

O mały włos zrezygnowalibyśmy z wyprawy wzdłuż Bałtyku… Dlaczego? Bo wertując serwisy rezerwacji w większości pensjonatów i campingów Litwy i Łotwy na wybrzeżu psy nie były akceptowane…

Zaczęliśmy więc googlować poza serwisami, „na pieszo”, i po godzinach poszukiwań trafiliśmy na kilka opcji pso-przyjaznych. Troszkę się baliśmy, że z takim podejściem do psów będą na wakacjach problemy, ale miło się rozczarowaliśmy. W dużych miastach nie ma problemu. Byliśmy w Wilnie, Kownie i Rydze i tam 50% hoteli jest na „tak”. Problem pojawia się w małych mieścinach w prywatnych pensjonatach.

Wyruszyliśmy w stronę wschodniej granicy i po kilku godzinach wjechaliśmy do pięknego Wilna. Trzy noclegi mieliśmy w Hotelu Ratonda. Hotel w samym centrum, tuż przy głównej ulicy i deptaku Giedymina. Pies nocował bez problemu (bez dopłat – dane z 08.2015), jednak na śniadania wstępu nie miał. Za hotelem jest podwórko z trawą na siku, co w dużym wybetonowanym mieście jest dużym plusem. Wieczorami kudłaty wszędzie chodził z nami. Generalnie na ulicach spotyka się dużo psów i ludzie są pozytywnie nastawieni (czuć, że jest to kosmopolityczne i europejskie miasto). Na mapie znajdziecie knajpki, które były pso-przyjazne (głównie w ogródkach), ale były też takie, w których psy nie są akceptowane nawet na zewnątrz. UWAŻAJCIE na (bardzo polecaną w przewodnikach) Forto Dvaras ponieważ wyproszono nas z ogródka po tym, jak zobaczyli że jest z nami kudłaty. Za to bardzo miło wspominamy wizytę w La Crepe (ale w ogródku), gdzie zjedliśmy „cepeliny” (w menu to #Didžkukuliai lub #Cepelinai), a Rizo dostał wodę. Restauracja przyjmuje z psem nawet w środku, ale pod warunkiem, że nie ma zbyt wielu klientów i preferują, by siadać przy stoliku na uboczu.

Miło było połazić po mieście, bo liczne fontanny i skwerki pozwalały Panu Psu na chwilę zapomnieć o upale, a ja nie musiałam się martwić, bo co kawałek są kosze na ‚psie-serdelki’.

W dniu wyjazdy podjechaliśmy do Parku Kalny nad rzeczką Vilnia, co dla Pana Psa było, prawdopodobnie, najbardziej ekscytującym punktem Wilna, bo mógł umoczyć się po pachy 🙂

Z Wilna wyruszyliśmy do kolejnego dużego miasta. Łotewska Ryga i nocleg w Radisson Blu. Z psem bezproblemowo, po drugiej stronie ulicy dużo trawy na siku nad rzeką.

Knajpki różnie: w ogródkach OK, w środku nie zawsze – pytajcie. Na pewno Pan Pies usiądzie z Wami w Ezitis Migla, miłym barku w samym sercu starej Rygi. Polecamy zupę ‚soljankę’ a później… tamtejsze piwo!

Następnie, wzdłuż północnego (komercyjno-turystycznego) brzegu dotarliśmy na urokliwy, acz trochę przereklamowany Płw. Kolka, gdzie śmiesznie zderzają się ze sobą wody Zatoki Ryskiej i Bałtyku (to taki nasz Hel 😉 Jest tam przy parkingu miły barek (jedyny w tej okolicy i otwarty tylko w sezonie) z bardzo psio-lubnymi właścicielami.

Na plaży na Kolce zauroczyły nas oryginalne „beczki noclegowe”… widok: Bałtyk. Co prawda nie wiem jak tam z toaletą, ale wrażenie jest! Niestety, pobyt z psem nie jest możliwy. Hotel tak, ale beczka nie… ciekawe….

Ruszyliśmy do naszego celu: wioski Jurkalne. Pusto na drogach, pojedyncze chałupki co kilka kilometrów, zaczęliśmy obawiać się o to co nas czeka… Ale trafiliśmy do pięknej miejscówki. Zatrzymaliśmy się w prywatnej kwaterze na klifie z pięknym widokiem na morze. Idealna miejscówka, by się zresetować i pobyć we dwoje + pies. W środku lata na plaży kolejnej osoba była w odległości kilometra, więc Rizo fruwał non-stop bez smyczy.

Niedaleko naszego lokum odkryliśmy jedną (z dwóch 😉 ) restauracji. W przestronnym ogrodzie pod dachem zjedliśmy smaczny obiad, a Rizo dostał michę z wodą. Tak po cichu Wam powiemy, że miła kelnerka postawiła kudłatemu talerz z mięchem, bo stwierdziła, że szkoda zostawionych przez klientów kotletów.

Powrót – kierunek Kowno. Podczas podróży prawie pustymi drogami wzdłuż wybrzeża warto zjechać bocznymi szutrowymi drogami na plażę! Traficie na niesamowite, bezludne piaszczyste kilometry!Nieraz oryginalnie umeblowane:

Po kilku zjazdach na dzikie plaże (gdzie Rizo szalał jak dziki) dotarliśmy do Kowna. Nocleg w Daugirdas Hotel. Piękny hotel z klimatem tuż nad brzegiem Niemna. Z psem żadnych problemów nie było. Tuż przed hotelem jest duży trawnik na poranne siku (a to ważne).
Przy rynku, w sercu miasta, jest sporo kawiarni i restauracji, gdzie w ogródku można bez problemu usiąść z Panem Psem. Psów jest sporo, spotkaliśmy nawet prawie identycznego czarnego pudla.

100% POLECAMY WAKACJE Z PSEM NA BAŁTYCKIM WYBRZEŻU!!

Autor: Magda Pieczatowska-Mysiak