Switch Language

Zabawy węchowe dla psa

Zabawy węchowe dla psa

by Rizo Black, 20 lutego 2018

„Wącham więc jestem” – czyli rzecz o psim węchu.

Kochani, zakładam, że każdy, kto czyta ten wpis wie już, że WĘCH jest głównym i najważniejszym zmysłem psa (pisaliśmy już o tym TU). Węch to pierwszy zmysł, który zaczyna działać niemal od razu po narodzinach szczenięcia i to węch kieruje malucha do pokarmu matki.

W całym życiu psa nos jest dla niego przekaźnikiem wielu informacji ze środowiska: psy obwąchują przedmioty, podłoże, ludzi, inne psy. W ten sposób potrafią wyczytać wiele informacji. Np. obwąchując innego psa dowiedzą się jaka jest jego płeć (u suki stan gotowości do rozmnażania), co inny pies jadł, czego dotykał, czy jest chory, itp.

Ponadto, węch zabiera procentowo największą część mózgu psa i dlatego, rozmawiając często z psio-opiekunami,  powtarzam, że „pies myśli nosem”.
Jeśli dołożymy do tego jeszcze fakt, że pies jest jedno-zadaniowy (podobnie jak większość facetów ;P), to nic dziwnego, że na spacerze węszący pies nagle „głuchnie”. Dlaczego? No bo pracuje nosem, czyli swoim najsilniejszym zmysłem, dokonuje bardzo wnikliwej „naukowej  analizy” cząsteczek zapachowych no i w tym momencie reszta funkcji przestaje mu „działać”, czyli po prostu zepchnięta jest na dalszy plan.

Dlaczego zabawy węchowe (tzw. „nose work”) są ważne?

Często słyszymy pytanie: o ile mocniejszy jest psi węch od ludzkiego? Można w przybliżeniu powiedzieć, że psy mają węch ok. 1000 razy lepszy niż nasz. Mówiąc obrazowo: my mamy ok. 5 mln. receptorów, a psy średnio ok. 220 mln., jednak to też zależy od rasy. Są rasy mniej i bardziej „uzdolnione nosowo”. Najlepszymi węchowcami są oczywiście psy myśliwskie: wyżły, ogary, beagle, posokowce (do 300mln. receptorów – więcej TU).

Możemy zastosować się do prostej zasady: im pies ma dłuższą KUFĘ (pysk), tym większa jest powierzchnia węchowa i lepszy WĘCH, dlatego właśnie te psy mają większą potrzebę pracy nosem niż np. buldożki czy shih-tzu, które mają krótkie pyski.

Korzyści płynące z „nose worku”:

  1. Pies poprzez zadania węchowe rozwija się „intelektualnie”, gdyż, jak pisaliśmy wyżej, węch zajmuje bardzo duży obszar w mózgu psa.
  2. Zadania węchowe odstresowują psa. Dlaczego? Pamiętajmy, że pies jest jedno-zadaniowy, więc koncentrując się na węszeniu zapomina o „bożym świecie”, w tym także o stresującym przeżyciu, czy dniu. „Węszenie” dla psa jest jak dla nas ‚reset mózgu’ np. głupią komedią po ciężkim dniu w pracy.

Brak możliwości wąchania = depresja psa

Czy zdajecie sobie sprawę, że pozbawienie psa możliwości używania nosa, czyli węszenia, oznacza zabranie mu jednej z jego podstawowych potrzeb? A do czego prowadzi (mówiąc językiem psychologii) deprywacja potrzebnych bodźców? Do upośledzenia określonych funkcji oraz  do frustracji a nawet depresji!!!

 Także Kochani, jeśli jeszcze nie macie maty węchowej,
to koniecznie ją zróbcie lub kupcie (są na Allegro),
a na spacerach bawcie się w ukrywanie smaczków w trawie!

RADOCHA dla Waszego urodzonego węszyciela gwarantowana!!! 

Autor: Magda Pieczatowska-Mysiak
(kynoterapeuta, szkoleniowiec psów, zoopsycholog)

 

10 Komentarzy


    • Aga
      Reply Cancel Reply
    • Luty 20, 2018

    Po pierwsze to pisze się shih tzu, a po drugie to bardzo fajny post, często moim psiakom (shih tzu właśnie :)) robię takie zabawy w chowanie smakołyków po domu i mają fajną zabawę. Też jak mają zostać na dłużej same (na kilka godzin) to chowam im przed wyjściem smakołyki. Mimo że nie mają węchu tak jak psy myśliwskie, to dzięki takim zabawom trochę więcej poniuchają :) Pozdrawiam.

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Luty 22, 2018

      Dzięki - literówka z "s" na "z" już poprawiona :) Oczywiście każdy psiak w porównaniu z człowiekiem ma "super-węch", jednak w porównaniu ras shih tzu nie wypadają najlepiej... Super, że stymulujecie je takimi zabawami - to cenne dla każdego psa, niezależnie od rasy ;)

    • Ania
      Reply Cancel Reply
    • Maj 27, 2018

    Po całym tygodniu dzień w dzień niuchania mój psiak chyba jeszcze bardziej mnie kocha a z konkretów: pies wymęczony, skupiony, chyba zadowolony. Gdy tylko widzi trawę to patrzy na kieszeń i czeka na zabawę gdy do pory to były kijki czy szyszki. Jest to genialny sposób na wyciszenie psa. Dziękujemy za rady i będzie kontynuacja

    • Joasia
      Reply Cancel Reply
    • Maj 27, 2018

    Po artykule stwierdziliśmy że trzeba spróbować. Idea nie była zupełnie Plutkowi obca ponieważ namiętnie uwielbia aportować kijki i piłki. Kiedy kijek zgubi się w krzakach wzrok przestaje pracować i włącza się węch. W większości przypadków jest bezbłędny...zawsze trafia do celu :) Nie mieliśmy maty zapachowej ale był przydomowy trawnik. Rzucałam chrupki ale nie pojedyńczo bo spryciarz czasem od razu widział gdzie chrupek trafiał. Zainteresowanie było ogromne, bowiem znalezione można było zjeść...ha. Była pochwała jak trafiał na pożądany obiekt ale chyba najważniejsze było schrupanie go. Oj i nie był to mały obszar do szukania, karma trafiała do koła o średnicy dobrych kilku metrów (na trawniku rzecz wiadoma). Po skończonej zabawie i tak nastąpiła kolejna inspekcja trawnika bo mógł jakiś chrupek zostać pominięty...prawda? :) Będziemy kontynuować bo takie jedzenie nie jest nudne.

    • Dominika
      Reply Cancel Reply
    • Maj 27, 2018

    Pozdrawia dziewczyna z beaglem :) Już wcześniej się w coś takiego bawiliśmy, ale rzadziej. Tobiemu łatwiej się wyciszyć, gdy węszy, po węszeniu w trawie zdarza nam się mniej sytuacji ze szczekaniem na ludzi i psy z ekscytacji. W niuchanie uwielbia się bawić w każdym miejscu - w lesie, nad rzeką, na łąkach. Łatwiej mu się skupić, dziękujemy za ten tydzień wyzwania!

    • Kamilla
      Reply Cancel Reply
    • Maj 27, 2018

    Naprawdę polecam wszelkie zabawy węchowe z psem. W domu żeby go zająć i wyciszyć i na spacerze żeby zaciekawić zatrzymać blisko siebie zająć lub wyciszyć. Tak przynajmniej działa to na mojego zwariowanego gordon setera. Z matą węchową zetknęliśmy się poraz pierwszy na szkoleniu i zaraz sobie wykonałam ją własnoręcznie chociaż nie jest taka śliczna jak wasze. Obecnie po prostu psie śniadanko zawsze kamufluję w macie i zjedzenie to wymaga trochę wysiłku. Poza tym zauważyłam że im więcej poświęcamy czasu na ćwiczenia węchowe to pies jest bardziej do współpracy zarówno w domu jak i na spacerze.

    • Dorka
      Reply Cancel Reply
    • Maj 27, 2018

    Bardzo dziękuję za fajny pomysł na zabawę z psem ! 8 miesięcy temu adoptowałam lękową Lenusię. Sunia super się zaaklimatyzowała w nowym domu, jednak nadal boi się obcych ludzi i burzy. Już po kilku dniach zabaw węchowych zauważyłam, że jest mniej zestresowana, gdy np. mijamy grupę ludzi albo ktoś przejeżdża na rowerze. Na pewno nadal będziemy stosować tą metodę, bo naprawdę działa ! Jeszcze raz wielkie dzięki

    • Agata
      Reply Cancel Reply
    • Maj 27, 2018

    Zabawy węchowe naszej Kory to jak codzienna moja kawa To 5-miesięczna "elektrownia" rasy Jack Russell Terrier więc dzień bez niuchania to dzień stracony... Ile ona ma energii, tylko moje dzieci jej dorównują Niestety nie mamy jeszcze maty węchowej, ale trawa w ogrodzie całkiem fajnie nią zastępuje, no chyba że mąż weźmie kosiarkę do ręki to koniec zabawy Ale ostatnio z dziećmi wybłagaliśmy kawałek dywanu trawowego dla Kory i tylko córka podcina go nożyczkami bo uważa że jeszcze Kora się w nim zgubi Tam najczęściej dostaje przysmaki do szukania i szuka ich do ostatniego okruszka. To super zabawa bo po niej mała się wycisza i mamy po tym chwilę wytchnienia. Kochamy naszą Korę i widząc opis maty na Państwa stronie, którą można byłoby używać w domu, łatwiej byłoby nam wyciszyć naszego pupila szczególnie wieczorami. Zdarza się, że pada deszcz i wtedy jak ognia Kora unika trawy... córka uważa, że nie chce sobie zmoczyć kuperka Szczególnie w takich momentach taka mata byłaby super rozwiązaniem a dla nas wybawieniem

    • Magda
      Reply Cancel Reply
    • Maj 29, 2018

    Lubimy węszenie, dlatego chętnie podjełyśmy wyzwanie ;) Lexa często bawi się w takie gierki. Szuka przysmaków ukrytych w kocu i wyciąga paszteciki z zabawek, ale jakoś jeszcze nie przyszło mi do głowy, żeby uczyć jej niuchania poza domem. Chodzimy najczęściej na dłuuugie spacery po lesie, dlatego też tam trenowałyśmy Zaczęłyśmy od poniedziałku i... Lexa już przeszła samą siebie. Wyniuchała małą sójkę, która najprawdopodobniej wypadła z gniazda. Ale po szybkiej interwencji eko patrolu mogliśmy przystąpić do zadania :) Z początku misiak był trochę rozkojarzony. Myślała chyba, że dostaje takie zwykłe, spacerowe smaczki. Z czasem jednak stała się bardziej wyciszona i mocniej skupiała się na całym zadaniu. Po kilku dniach było widać, że sama czeka na to, aż wreszcie rozpoczniemy zabawę :) Przyznaję się bez bicia, że Lexa na spacerach jest trochę roztrzepańcem. Tu coś niuchnie, tam podbiegnie, zaczepi psiaki, próbuje pobiec za rowerzystami (według niej każdy rowerzysta o każdy biegacz chce się z nią bawić), podgląda wiewiórki, ptaszki, robaczki... Co prawda ładnie reaguje, wraca i słucha, ale widać, że jest mocno podniecona otoczeniem. Teraz trochę się to zmniejszyło. Jest bardziej skupiona na tym, co robimy razem. Chociaż całe wyzwanie trwało tydzień, będziemy kontynuować je :) może już nie codziennie, ale z pewnością często. Jaki jest jeszcze profit z takich treningów? Zmęczony pies. A zmęczony pies to święty spokój w domu

      • Reply Cancel Reply
      • Maj 31, 2018

      O, super post! Powodzenia w konkursie :)

Leave a Reply

Your email address will not be published Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Miejsce Przyjazne Psom
designed by Link Master