Switch Language

Kto czerpie „zyski” w relacji człowiek – pies? Czyli trochę filozoficznie…

Kto czerpie „zyski” w relacji człowiek – pies? Czyli trochę filozoficznie…

by Rizo Black, 28 września 2018

Kochani, dziś nie o zdrowiu, nie o zachowaniu, ale trochę bardziej abstrakcyjnie i filozoficznie 😉

W kręgach naukowych wszystko trzeba nazywać, kategoryzować i „szufladkować”. Zatem nic dziwnego, że przyszedł też czas na PSY… Jakiś czas temu natrafiłam na anglojęzyczne opracowanie uniwersyteckie, w którym próbowano skategoryzować relację psa z człowiekiem… co było inspiracją do bliższych przemyśleń nt. mnie i Pana Psa oraz niniejszego wpisu.

Jakim biologicznym terminem określilibyście relację człowiek – pies? Na pewno, wg. nomenkletury biologicznej, jest to rodzaj symbiozy, czyli wzajemnej zależności. Ale czy jest to:
a) pasożytnictwo – gdzie jeden gatunek (pies) korzysta kosztem drugiego (człowieka)
b) amensalizm – gdzie życie i działania jednego gatunku (człowieka) niekorzystnie wpływają i szkodzą drugiemu gatunkowi (psu)
a może
c) mutualizm – gdzie obie strony osiągają korzyści ?

Pies – pasożyt?

Zapewne część osób (tych, delikatnie mówiąc, darzących psy niewielkim uczuciem) skłoni się właśnie do takiej opinii:
„Przecież pies nic nie daje! To darmozjad! Tylko je, s..a i śpi. Po co go trzymać?”
Jednak patrząc na psy czysto pragmatycznie, chociażby przez pryzmat psów pracujących, nie można odmówić psom wkładu i korzyści jakie dają człowiekowi, np. stróżowanie, pomoc w tropieniu, pasienie, obrona, itp.
Ale czy to oznacza, że nasze domowe „niepracujące” kanapowce są pasożytami…? Absolutnie nie! Wyjaśniam to poniżej – w podpunkcie „mutualizm”.

Amensalizm – człowiek niszczyciel.

Wielu kynologów właśnie w ten sposób postrzega działanie człowieka względem psów. O co chodzi? Otóż chodzi tutaj głównie o psy rasowe i ich hodowlę. Hodowcy od lat „mieszają” w genach i dokonują selekcji określonych cech. Często w hodowli dochodzi do tzw. chowu wsobnego, czyli krzyżowania spokrewnionych ze sobą osobników, co prowadzi, mówiąc bardzo ogólnie, do zubożenia puli genetycznej i powoływania na świat osobników osłabionych lub upośledzonych pod względem jakiejś cechy. Częste wady psów rasowych to np. ślepota, głuchota, dysplazja, przerost podniebienia, zbyt płytkie oczodoły, ściśnięte zęby (najbardziej pokrzywdzoną i upośledzoną rasą przez człowieka są dziś buldożki francuskie, mopsy, boston teriery i buldogi angielskie).

W dalszej, pesymistycznej perspektywie, takie działanie człowieka może doprowadzić do zagłady rasy a nawet gatunku…

Mutualizm – układ „win – win”, czyli każdy wygrywa.

Wydaje mi się, że z takim określeniem relacji człowiek-pies zgodzi się najwięcej z Was. Mutualizm to relacja, w której zarówno pies jak i my czerpiemy korzyści, czyli obie strony coś zyskują. Tylko kto więcej a kto mniej? To już jest sprawa indywidualna – zupełnie jak w związku partnerskim 😉

Spłycając nieco temat, można podsumować że:
Pies dostaje od nas schronienie, jedzenie i poczucie bezpieczeństwa (choć niestety nie zawsze…) czyli, patrząc na to z szerszej perspektywy, człowiek pomaga przetrwać psu jako gatunkowi w dzisiejszym zabójczym dla wielu zwierząt świecie.
My dostajemy wiernego towarzysza, który darzy nas „uczuciem”, daje nam poczucie akceptacji oraz… zdrowie!

Tak, tak! Wiele badań zostało poświęconych temu, w jaki sposób zwierzęta towarzyszące mogą polepszyć jakość życia człowieka i co się okazało? Badania dowiodły, że właściciele zwierząt towarzyszących mają:
niższe ciśnienie krwi (Baun, Bergstrom, Langston, & Thoma, 1984; Friedmann, 1979; Vormbrock & Grossberg, 1988), czyli mniejszą podatność na wylewy
wyższy współczynnik przeżycia po zawałach serca (Friedmann, 1995; Friedmann, Katcher, Lynch, & Thomas, 1980; Friedmann, Thomas, & Eddy, 2000), bo mają dla kogo żyć i czują się potrzebni
niższą podatność na stres (Allen, Blascovich, Tomaka, & Kelsey, 1991; Serpell, 1991), bo obecność zwierzęcia relaksuje.

(O „zdrowotnym wpływie” psów pisaliśmy już kiedyś w artykule „Pies w biurze.”,)

Zatem aspekt zdrowotny to kolejny powód, by kochać nasze psiaki!  🙂

Oczywiście są to korzyści, które osiągniemy tylko wówczas, gdy nasza relacja z psem jest prawidłowa
i daje nam satysfakcję a nie frustrację!

A do tego potrzebna jest właściwa komunikacja z psem, czyli podstawowa wiedza!

Pies – terapeuta.

Według badań obecność zwierząt w procesie terapii zwiększa wskaźnik uczestnictwa w zajęciach (Beck, Seraydarian, & Hunter, 1986) oraz podnosi aktywność towarzyską pacjentów szpitali (Corson, Corson, Gwynne, & Arnold, 1977).

Terapia z udziałem zwierząt była z powodzeniem stosowana w terapii osób, które były ofiarami przemocy seksualnej (Lefkowitz, Paharial, Prout, Debiak, & Bleiberg, 2005), jak również pomagała pacjentom w procesie leczenia, gdyż zwiększała poczucie bezpieczeństwa oraz pozwalała im się zrelaksować (Kruger, Trachtenberg, & Serpell, 2004).

Zapewne dlatego tak ceniona zaczyna być KYNOTERAPIA (zwana też „dogoterapią”)
w terapii dzieci i dorosłych.

Akceptacja i miłość.

Zwierzę towarzyszące często daje nam poczucie akceptacji oraz odwzajemnionego uczucia. Wynika to poniekąd z antropomorfizacji („uczłowieczenia”) naszych zwierzaków i przypisywania im ludzkich cech i emocji.
Pies daje nam poczucie akceptacji, ponieważ chodzi za nami, patrzy na nas jak na „bóstwo”, wybiera nas spośród innych osób, nie krytykuje. Możemy mu się „wygadać” bez obawy, że nas wyśmieje, i przytulić. Nigdy nie usłyszymy od niego przykrych słów, do jakich zdolne są nawet nasze najbliższe osoby, a szczególnie dorastające dzieci… 😉

Być może dlatego, jak wynika z badań przeprowadzonych przez American Animal Hospital Association (AAHA) z roku 1996,
75% opiekunów darzy psy podobnym uczuciem jak dzieci

Pies wpływa na nasz image 😉

W badaniach wykazano także, że posiadanie zwierząt polepsza ogólny stan psychiczny ludzi i to nie tylko ze względu na wzajemne uczucia. Poza tym, że mamy poczucie bycia kochanym i mamy „kogoś” obok siebie, jest jeszcze inna kwestia.
Otóż osoby, które mają zwierzęta są postrzegane jako bardziej przystępne i przyjazne (Sachs-Ericsson, Hansen, & Fitzgerald, 2002) oraz łatwiej nawiązują relacje społeczne (Serpell, 2000).

Pomyślcie, ilu macie znajomych dzięki spacerom z psem? Na pewno kilku, jak nie kilkunastu. Sprzyja to naszym kontaktom towarzyskim, a to z kolei pozytywnie wpływa na ogólny stan psychiczny.

Wniosek?

Z pewnością „mienie” psa wymaga od nas poświęcenia czasu i… pieniędzy, ale, jeśli potrafimy go zrozumieć i się z nim DOGadać, to w zamian dostaniemy rzecz bezcenną: niesamowitą więź, która bardzo pozytywnie wpływa na naszą psychikę…

 

******************************************************************************************************************
przytoczone w artykule dane pochodzą z poniższych publikacji:

Baun, M. M., Bergstrom, N., Langston, N. F., & Thoma, L. (1984). Physiological effects of human/companion animal bonding. Nursing Research 33(3), 126–129.

Friedmann, E. (1979). Physiological responses of people petting their pets. American Zoologist, 19, 915.

Humphrey, N. (1983). Consciousness regained. Oxford: Oxford University Press.

Lefkowitz, C., Paharial, I., Prout, M., Debiak, D., & Bleiberg, J. (2005). Animal-assisted prolonged exposure: A treatment for survivors of sexual assault suffering posttraumatic stress disorder. Society & Animals, 13, 4.

Serpell, J. A. (2002). Anthropomorphism and anthropomorphic selection beyond the “cute response.” Society and Animals: Journal of Human–Animal Studies, 10(4), 83–100.

Vormbrock, J. K., & Grossberg, J. M. (1988). Cardiovascular effects of human–pet dog interactions. Journal of Behavioral Medicine, 11, 509–517.

1 Komentarz


    • Reply Cancel Reply
    • Wrzesień 29, 2018

    Psy naprawdę odczuwają takie same emocje jak my. To nie jest żadne "przypisywanie"

Leave a Reply

Your email address will not be published Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Miejsce Przyjazne Psom
designed by Link Master