Switch Language

Czym jest psychiczne znęcanie się nad psem?

Czym jest psychiczne znęcanie się nad psem?

by Rizo Black, 14 lipca 2018

Kochani! Dzisiejszy artykuł jest w trochę smutnym tonie. Jest on owocem kilku lat „ulicznych” obserwacji oraz doświadczenia w „psiej” pracy. Ma on Was skłonić do refleksji i emocji: od smutku, złości aż może nawet po wq**ienie. Oto nasza TEZA:
Często pies, który ma dom i „swojego człowieka” wcale nie jest szczęśliwszy niż ten w schronisku czy przy budzie.
Dlaczego? Bo właściciel nieświadomie (lub świadomie) znęca się nad nim psychicznie… I wiecie co? Często wynika to po prostu z niewiedzy.

Zapewne tak jak my, chodzicie z psem po ulicach i parkach i siłą rzeczy przyglądacie się innym opiekunom (vel właścicielom) psów. Zapewne też często zauważacie, że niektórzy nie są idealni… A może to tylko ja jestem przeczulona…? Może jest to swego rodzaju syndrom „zboczenia zawodowego”, że patrząc na psa od razu analizuję jego emocje i relacje z właścicielem…? To jest tak, jak z naszym przyjacielem fizjoterapeutą, który na ulicy nie patrzy na ludzi „normalnie”, tylko na to, jakie mają wady postawy lub zaburzenia motoryki ;P. Albo tak jak psycholog dziecięcy: na ulicy nie widzi dzieci, tylko ich zachowania i emocje…

Dlatego często po takich spacerowych obserwacjach wracam wq****na.
Wq***na na to, że niektórzy posiadacze psów nie mają grama wiedzy w temacie potrzeb psa, są egoistyczni i zupełnie brak między nimi komunikacji. Skutek? Pisaliśmy już o tym wielokrotnie: STRES, PROBLEMY BEHAWIORALNE, FRUSTRACJA, DEPRESJA psa, czyli po prostu CIERPIENIE…

Zależność jest taka:
nie spełnianie POTRZEB psa powoduje u niego stres, a przeciągły stres jest przyczyną frustracji psa, która (jak u ludzi) często przeradza się w PROBLEMY BEHAWIORALNE, DEPRESJĘ lub AGRESJĘ. Z kolei problemy behawioralne (szczególnie agresja) często prowadzą do przemocy i „zwalczania” złego zachowania przez opiekuna. A pies? Jest tym jeszcze bardziej sfrustrowany… Błędne koło…
Takie same skutki może mieć zła KOMUNIKACJA między psem i opiekunem (lub jej brak). Niezrozumienie tego, co nam komunikuje pies lub odwrotnie (gdy pies nie rozumie czego my chcemy) powoduje dezorientację psa. Dezorientacja psa jest powodem niezadowolenia / złości właściciela (często pada komentarz „ale głupi pies”), a złe emocje opiekuna i brak akceptacji powodują u psa stres, a ten z kolei frustrację. Frustracja, jak wyżej, może skutkować PROBLEMAMI BEHAWIORALNYMI, DEPRESJĄ czy AGRESJĄ.

Z psami JAK Z DZIEĆMI…

Problemy z zachowaniem najczęściej są wynikiem czynników zewnętrznych, jak np. relacji z otoczeniem.
Rzeczy takie jak:
* niespełnione potrzeby (u psa potrzeby są zapisane „genetycznie” (czyli w etogramie),
* brak porozumienia z opiekunem (np. brak wypracowanego języka między psem a opiekunem = nieporozumienia)
* brak akceptacji i pozytywnych emocji (wzmocnienia) ze strony opiekuna
* niezrozumienie świata zewnętrznego (np. wygórowane wymagania wobec psa, zbyt wiele bodźców, brak przygotowania psa do przyjmowania nowych bodźców, zbyt częste zmiany „reguł gry” w szkoleniu itp.)
* brak możliwości ekspresji psa (np. ciągła kontrola psa, nie pozwalanie mu na węszenie, kontakty z innymi psami, karcenie psa za zachowania, które są dla niego naturalne)
powodują u psa stan stresu, a długotrwały stres przeradza się we frustrację. Z kolei frustracja może przerodzić się w depresję, agresję lub objawić się innymi zaburzeniami behawioralnymi.

Bardzo jest mi ŻAL tych psów, które mają EGOISTYCZNYCH i głupich (w sensie wiedzy kynologicznej) właścicieli… bo czym różni się ich żywot od żywotu NIEWOLNIKA, który z łańcuchem na szyi ma tylko spełniać żądania swego pana, a jego potrzeby są ignorowane i tłamszone…?

POTRZEBY PSA

Każdy PIES, a wierzcie mi, że York, maleńki Pomeranian, średni kundelek, czy wielki kaukaz, to taki sam pies, który ma takie same potrzeby gatunkowe. Do podstawowych należą np. spanie, jedzenie, rozmnażanie, węszenie, żucie, zabawa (odpowiednia), kontakt z własnym gatunkiem (czyli innymi psami) oraz szereg innych POTRZEB, które są zapisane w psim ETOGRAMIE.
Pies nie ma przesadnych potrzeb, ale ich nieznajomość i ignorowanie powodują u psa frustrację i cierpienie, czyli, mówiąc językiem fachowym, jest zaburzony jego DOBROSTAN.

Izolacja od kontaktów z innymi psami jest tylko jednym z przykładów unieszczęśliwiania i krzywdzenia psa, które obserwujemy na ulicy, ale wykroczenia przybierają różną formę… Często nawet NIE ZAUWAŻAMY, że ktoś robi psu KRZYWDĘ…

PRZYKŁADY ZNĘCANIA SIĘ NAD PSEM, które znam z autopsji:

Przykłady niestety mogłabym mnożyć… Ale opiszę chociaż kilka z ostatnich 3 miesięcy:
1. młoda YORCZKA z dziewczynką i mamą spacerują po osiedlu – Yorczka wyrywa się radośnie do Pana Psa, a Pan Pies merdając ogonem idzie w jej kierunku. Dziewczynka (ok.5-letnia!) z krzykiem podbiega do Yorczki i w panice podrywa ją na ręce. Yorczka zestresowana, nie wie co się dzieje, Pan Pies zgłupiał. Mama dziewczynki krzyczy „Trzymaj ją!”. Ogólna gównoburza i panika. Podchodzę spokojnie do owej trójki i proszę, czy psiaki mogłyby się poznać. Na co mama zapobiegawczo: „Ale ona się boi innych psów! My zazwyczaj ją nosimy.” Nosz ja pitolę! (SCENA: w tym czasie Yorczka, piszcząc z ekscytacji, wyrywa się w stronę Pana Psa). W końcu Yorczka została wypuszczona z kleszczowych objęć dziewczynki (która prawdopodobnie ma ją jako żywą zabawkę) i radośnie podbiegła do Pana Psa. Bawiły się dobre 10 minut, a radość małej psinki z tytułu kontaktu z własnym gatunkiem była nie do opisania.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie dała grzecznego „POUCZENIA” dziewczynce (na tyle głośno, aby mama dobrze słyszała) w kwestii potrzeb psa i tego, że ludzie to nie jest najfajniejszy towarzysz dla psa, że pies lubi też „pogadać” z innym psem i trzeba mu na to pozwalać. Poza tym, pies ma ŁAPY i sam musi chodzić. Nie możemy odbierać mu niezależności.
O dziwo, nie zostałam ofuknięta, lecz mama podziękowała za radę (!). Kyno-edukacja się kłania… ale mam nadzieję, że ziarno zostało zasiane…
Ech, Dżizas, dlczego na posiadanie psa nie trzeba zdawać EGZAMINU, jak na posiadanie broni????

2. duża mieszana, STARSZA SUNIA, zrezygnowana drepcze na kolczatce (!) noga za nogą ze swoim „panem”, ok. 60-letnim „Januszem”. Na widok Pana Psa lekko się ożywia i smutno macha 3 razy ogonem, ale zaraz wielkimi, wystraszonymi oczyma spogląda w górę na swego „władcę”. Janusz widząc mnie i Pana Psa ostro szarpnął kolczatką i ryknął „Równaj!”. Ja do Janusza: „Spokojnie, to chłopak, niech się chociaż powąchają.” Janusz niechętnie acz łaskawie stanął i pozwolił psiakom na „kontakt”. Sunia delikatnie i z zaciekawieniem obwąchała Pana psa i widać było, że sprawiło jej to radość. Po czym Janusz dał sygnał „idziemy” i Sunia zrezygnowana poczłapała dalej, oglądając się tylko smutno za Panem Psem… Nosz qwa mać, czy Sunia, jak w więzieniu, ma tylko „widzenia” na specjalne żądanie??? Czy jeśli inny psiarz nie poprosi, to Sunia nie ma szansy na rozrywkę?

3. MALTAŃCZYK w kubraczku i lansiarskich szelkach + elegancka pańcia w wieku średnim – idą chodnikiem. Na próbę zbliżenia się merdającego przyjacielsko Pana Psa, Maltańczyk zawisa na szelkach w powietrzu, a spanikowana pańcia wrzeszczy coś w wielkiej ekscytacji… Niestety, prorokuję, że ów przebierany Maltańczyk, izolowana od świata maskotka, za chwilę dołączy do grona zestresowanych i sfrustrowanych psów, które z kilometra będą ujadać na każdego psa na ulicy…

4. CHART X – na widok Pana Psa przyjacielsko wyrwał do przodu, za co otrzymał strzał w pysk i już posłusznie, łypiąc tylko wystraszony na „opiekuna”, szedł zrezygnowany przy nodze… Niestety to pewnie jeden z tych nieszczęśników, który ma tylko „wyglądać” na wystawach, a jego „psiejstwo” i potrzeby są totalnie ignorowane. Prognoza? Frustracja, depresja, choroby…

5. WHIPPETY (CHARTY ANGIELSKIE) – kilkumiesięczna obserwacja tych smutnych psiaków (są to psy różnych właścicieli) daje następujący wynik: „spacer” po kilkunastometrowym ogródku, w porywach do 5 minutowego spaceru na smyczy wkoło bloku. A jak już udało mu się zwiać, czego byłam świadkiem, to biegał jak oszalały po osiedlu, jakby nie mógł nacieszyć się wolnością, po czym… dostał burę, bo zwiał…
Cholera, ludzie, czy decydując się na konkretną RASĘ naprawdę tak trudno poczytać o jej potrzebach i pierwotnej użytkowości?!?! Charciki trzymane w domu, bez wybiegania z dnia na dzień gasną, snują się smętnie po tych przeklętych ogródkach i tracą chęć do życia. Wprawne oko każdego doświadczonego zoopsychologa to zobaczy… Charciki, na swoje nieszczęście, są obecnie często kupowaną rasą ze wzgl. na swoją grację i elegancki wygląd. Ich przekleństwem jest ich genetyczny instynkt POGONI, o którym niestety wielu „posiadaczy” nie ma bladego pojęcia… Zapewne wielu opiekunów żyje w przekonaniu, że w ogródku pies jest szczęśliwy i wszystko gra… A to g***no prawda, bo OGRÓD bywa PRZEKLEŃSTWEM wielu psów. Dlaczego?
– po 1-sze: w ogrodzie normalny pies ma spory problem, aby załatwić swoje potrzeby, gdyż jest to jego teren
– po 2-gie: nawet jeśli chciałby pobiegać, to po dwóch susach zaryje pyskiem w płot
– po 3-cie: ile razy można chodzić w kółko i wąchać te same źdźbła trawy i płot???
Pies potrzebuje stymulacji i nowych bodźców, których dostarcza spacer, a już szczególnie potrzeba ta jest wysoka u ras pracujących!!! Wyjątkiem od tej reguły mogą być psy o silnie rozwiniętym instynkcie terytorialnym (stróżujące).
– po 4-te: znudzony pies zaczyna wynajdować sobie różne zajęcia, łącznie z kopaniem i ogryzaniem roślin, za co zostaje skarcony… PARANOJA, co? Mądry pies próbuje jakoś sobie radzić z nudą i rozładować frustrację, a tu dupa! Jeszcze mu się za to dostaje…

6. czarny, starszy KUNDELEK – każdy spacer Psiaka z „panem” wygląda tak: 5 minut wkoło bloku; „pan” wlepiony w komórkę idzie jak zombie, wlokąc za sobą na krótkiej smyczy znudzonego Psiaka. Psiak sika w locie, jedynie pozwala mu się na kupę. Każda próba OBWĄCHANIA czegokolwiek kończy się ostrym szarpnięciem „komórkowca”. Pies drepcze posłusznie. Gdy tylko mam okazję, na bezczela podchodzę z Panem Psem i aranżuję interakcję, żeby podarować Czarnemu choć chwilę rozrywki i stymulacji w jego nudnym do zerzygania życiu…

7. anonimowy Pies X, jakich wiele – po szybkim porannym odsikaniu, siedzi codziennie po 10 godzin sam w domu, bo państwo pracują. Po pracy cieszy się niezmiernie, że wreszcie puste ściany nie są puste i może coś się wydarzy… No i wydarza się: wychodzą z nim na 5-minutowe odsikanie, po czym wrzucają mu do miski tę samą od lat karmę, a sami siadają do obiadu / TV. Pies jest niewidoczny. Nikt się z nim nie bawi, nie stymuluje nowymi smakami, doświadczeniami… pies nie ma bodźców, nie rozwija się jako drapieżnik… NUDA, NUDA, NUDA… nuda zabija…

8. anonimowy Pies Y, dla którego KOLCZATKA to obroża codzienna… Czy ktoś, kto polecił im tę cholerną kolczatkę nie powiedział, że jest to „narzędzie treningowe”, a nie codzienne akcesorium spacerowe??? Jak sama nazwa wskazuje, powinno być stosowane w trybie treningowym, a nie stać się codziennym koszmarem psa! Tłumaczenie „Bo nie mogę utrzymać psa” nie jest tłumaczeniem. Czy jeśli dziecko nie chce jeść, to wpychasz mu rurkę do gardła i wlewasz zupę? Nie! Trzeba pracować nad emocjami zarówno psa jak i dziecka i poświęcić czas na zmianę zachowania, a nie stosować metody siłowe.

9. anonimowy Pies Z, któremu właściciel zakłada na spacer / na kilka godzin KAGANIEC weterynaryjny (taśmowy), który uniemożliwia mu normalne oddychanie i chłodzenie. Tu chyba nie trzeba nic tłumaczyć… Jedynie proponowałabym takiego właściciela uświadomić. Jak? Zakneblować na jakiś czas, żeby zrozumiał o co kaman.

10. Border Collie z Poznania – spacerując w zeszłym tygodniu z Panem Psem nad Maltą w Poznaniu, obserwowałam młodą dziewczynę (+/- 20 lat), która idąc cały czas musztrowała swojego BC. Jak na moje oko, ćwiczyli chodzenie przy nodze i kontrolę rozproszeń. Najmniejsze odchylenie w zachowaniu psa od oczekiwań „pańci” kończyło się jej histerycznym wrzaskiem i szturchaniem psa (łącznie z biciem po pysku i głowie). Przecież Bordery muszą być doskonałe!!! Ich INTELIGENCJA stała się ich przekleństwem…  Postawa i ruchy psa wskazywały na bardzo wysoki poziom stresu. W tym „TRENINGU” i przebywaniu z opiekunem nie było ani grama radości czy porozumienia, jedynie strach i niepewność. A przecież trening powinien = radość i satysfakcja!!! Żal mi tego psa, bo zastanawiam się, czy w tym chorym dążeniu do „doskonałości” i stawianiu wymagań kiedykolwiek pozwala mu się na luz i szaleństwo…? Czy może ten psiak (jak i wiele innych) jest jak dziecko ambitnych rodziców, które w prywatnej szkole ma robić wynik 6:00, żeby nie było wstydu przed znajomymi… A potem, z czasem, owe przygniecione stresem i wymaganiami dziecko, strzeli samobója…? Tylko pies ma gorzej: nie może POPEŁNIĆ SAMOBÓJSTWA… 🙁

11. Yorczek z chłopakiem (ok. 20+) wlepionym w smartfona spotkani na ulicy – Yorczek (samiec) chce się przywitać, Pan Pies też. „Opiekun” szarpie go, niemal wieszając go na obroży. Na co ja (widząc co mówi język ciała obu psów) mówię: „Spokojnie, nic sobie nie zrobią.” Koleś niepewnie luzuje smycz, psiaki się witają, jednak każdy ruch Yorczka w stronę Pana Psa koleś kontruje ostrym szarpnięciem smyczą (wiecie o co chodzi: tak jakby podcinał wędką rybę). Ludzie! Przecież tak w XIX-wiecznej Anglii szczuło się bulldogi na byki!!! Długo nie trzeba było czekać: po kilku „podcięciach” Yorczek się spiął i był koniec dobrego nastroju psów.

12. Średnia kudłata suczka mix idąca na kolczatce i sznurku (!) w centrum Torunia. Rozmawiałam akurat z koleżanką i obserwowałam typa z psinką. Prowadzący ją typ (ok. 50lat skarpety + sandały – you know what I mean) szedł z żoną i córką lat ok. 10. Cały czas szarpał psiaka („równał” do nogi) a sunia kuliła się i łypała zastraszona. Doskonale widać było po psie, że jest wobec niego stosowana przemoc. Wraz z koleżanką biegiem „puściłyśmy się” za typem. Zatrzymałam go, zwróciłam uwagę, żeby nie szarpał psa, bo idzie grzecznie i nie jest niczemu winien. Typ, burak buraczany we własnej osobie, powiedział że „pies jest niegrzeczny i będzie robił co chce”.  Na szczęście tuż obok Straż Miejska wypisywała akurat mandat za parkowanie, więc szybko wyjaśniłam o co chodzi i wskazałam na gościa z prośbą o interwencję. Panowie przyznali mi rację, że jest to znęcanie się nad psem i ruszyli za nim. Mam nadzieję, że chociaż dostał pouczenie (i może da mu to do myślenia…). Co jest beznadziejne? Że tylko tyle możemy zrobić…

Niestety, przytoczone przykłady są jedynie kroplą w morzu innych WYKROCZEŃ PRZECIWKO „PSIEJSKOŚCI”,
gdyż wiele z nich dzieje się za zamkniętymi drzwiami…w domach…

Czy zdajecie sobie sprawę, że ZNĘCA SIĘ nad psem także ten, kto:

1. zostawia psa samego na cały dzień w domu?
(*pies jest istotą społeczną, chcącą uczestniczyć w życiu swojej grupy społecznej i potrzebuje akceptacji. ZOstawiając go samego pozbawiamy go jednej z podstawowych potrzeb, co jest dla niego bardzo krzywdzące.)

2. kupuje psa / szczeniaczka „dla dzieci”, które traktują go jak ZABAWKĘ (przebierają, wożą w wózku, itp.)
(*dla psa nie jest to naturalne, stresuje go to / pies jest niezależną istotą, która ma swoje potrzeby, a traktując go jak przedmiot, z którym możemy robić co nam się podoba, tłamsimy go i frustrujemy. Dlatego dorosły powinien uczyć dziecko, że pies MA PRAWO do swoich humorów i zachowań i dziecku nie wolno go zmuszać do zabawy, np. gdy śpi.)

3. cały czas KRZYCZY na psa, bo pies go „nie słucha”
(* nieposłuszeństwo psa NIGDY nie wynika z jego złośliwości; pies chce nas słuchać, a jego „nieposłuszeństwo” wynikać może jedynie z braku zrozumienia opiekuna. Dlatego trzeba z psem odpowiednio PRACOWAĆ)

4. nie poświęca psu UWAGI, nie bawi się z nim, nie zapewnia interakcji
(*pies został stworzony DO PRACY z człowiekiem, dlatego potrzebuje akceptacji i interakcji z nami. Ignorowanie go i brak wspólnej zabawy (czyli „pracy”), kontaktu jest dla psa bardzo niekorzystne i zaburza jego dobrostan, łącznie z frustracją i depresją.

5. nieumiejętnie stosuje AKCESORIA TRENINGOWE (np. kaganiec, kolczatka, dławik)
(*akcesoria stosuje się tylko UMIEJĘTNIE i pod nadzorem lub po konsultacji z dobrym trenerem / behawiorystą. Gdy wyćwiczymy pożądane zachowanie rezygnujemy z nich! Nie wolno szarpiącego psa na codzień prowadzić na kolczatce!
Jak byście się czuli, gdyby ktoś kazał Wam całymi dniami chodzić z gwoździem w bucie, żeby oduczyć Was stąpania na lewą piętę? Po ilu dniach / godzinach mielibyście dość?)

6. nie zapewnia psu spełnienia jego POTRZEB
(*potrzeby psa wynikają z jego gatunku i są dla wszystkich psów PODOBNE, jednak dodatkowo dochodzą też potrzeby danej RASY, np. bieganie, tropienie, „polowanie”, kopanie, itp., dlatego KONIECZNE jest poznanie potrzeb danej RASY, aby później nieświadomie nie krzywdzić psa.

7. Brak „AZYLU”, czyli miejsca nietykalnego
(*często jest to związane z pozwalanie DZIECIOM wobec psa na „wszystko”. Pamietajmy, gdy pies chce spać, niech śpi. Nie zmuszajmy (my lub dzieci) go do zabawy. Gdy pies ucieka od dziecięcych rąk, nie przytrzymujmy go i nie zmuszajmy do „ZŁEGO DOTYKU”. Pamiętajmy: pies NIE MUSI dawać się głaskać kiedy nam się podoba. Ma prawo do własnych emocji.
Pies jako  ISTOTA ŻYWA i czująca ma prawo do samostanowienia (jakkolwiek to brzmi).
Dlatego tak ważne jest, aby pies (szczególnie w domu z dziećmi) miał LEGOWISKO-AZYL, gdzie nikt nie ma prawa go tykać! Inaczej będzie miał permanentne poczucie zagrożenia, co szybko przerodzi się w frustrację.

WNIOSKI
Każda z powyższych sytuacji kwalifikuje się jako PSYCHICZNE ZNĘCANIE SIĘ NAD PSEM.

Pamiętajmy, ZNĘCANIE SIĘ to nie „tylko”:
– uwiązanie przy budzie
– brak wody i głodzenie
– bicie
– zaniedbanie choroby

Dlaczego tak mało mówi się o ZNĘCANIU PSYCHICZNYM nad psami?
Dlatego, bo tego NIE WIDAĆ. Tylko wprawny kynolog / behawiorysta / zoopsycholog bez problemu oceni stan psychiczny psa patrząc na jego mowę ciała i zachowanie.

Dlatego, bo jest to wynikiem braku EDUKACJI kynologicznej i wiele ludzi ma psy a nie zdaje sobie z sprawy z ich potrzeb…

Dlaczego, jeśli ktoś decyduje się na dziecko, to zgłębia temat, jak być dobrym rodzicem, doszkala się w zakresie wychowania, czyta fachową literaturę, a gdy decyduje się na psa często NIE ROBI NIC w kierunku przygotowania się i poznania tego gatunku??? 

PSY CIERPIĄ W MILCZENIU…

Dla nich nie ma „telefonu zaufania”…

Jedyne co możemy zrobić, to REAGOWAĆ i w miarę możliwości EDUKOWAĆ…

…więc jeśli uważacie, że warto UDOSTĘPNIJCIE ten artykuł…

Magda Pieczatowska-Mysiak
miłośniczka psów (+ zoopsycholog, kynoterapeuta, instruktor szkolenia psów)

32 Komentarzy


    • Ania Forever
      Reply Cancel Reply
    • Lipiec 23, 2018

    Mega ciekawy komentarz. Faktycznie ludzie mało wiedzą o psychice i wychowaniu psów. Ale często nawet, gdy chce się dobrze i czyta się odpowiednią literaturę to i tak za mało, aby być świadomym wszystkich psich potrzeb. Chyba, że nie dotarłam do właściwych pozycji ;) Staram się, jak mogę, żeby mój pies był szczęśliwy i zrelaksowany, ale z dwiema kwestiami mam problem. Może jesteś w stanie cokolwiek pomóc, wyjaśnić. Mam psa 9 letniego od dwóch lat, jest ze schroniska, typ bezagresyjny, wycofany, nie umie się niczym bawić, kiepska kondycja, bo stawy chore. Ale jest pogodny i uwielbia biegać, bawimy się też czasem w ganianego/chowanego - raz ja go gonię, raz on mnie :) To potrafi i jest fajnie. Ale co w sytuacji, gdy jest typowy dzień. Jesteśmy w domu, idziemy do pracy, ale odreagowujemy po tygodniu pracy - i nie ma tyle czasu i sił dla psa, ile by może potrzebował. Jakiś spacer bez smyczy, gdzie sobie pobiega, powącha, na luzie, ale nie za długi, bo czasu nie ma. W domu tylko jedna karma, bo ma alergię i jest otyły, więc smaczki dietetyczne i niewiele, ale są - wtedy się "bawimy" w komendy, już kilka umie i lubi je robić. Stosuję wzmacnianie pozytywne, zamiast karcenia. Ale co dalej i więcej? Da się coś jeszcze z nim porobić, żeby nie leżał cały dzień? Czasem go pomiziam. A może w jego wieku z jego charakterem i schorzeniami, to nie jest takie złe, że ma święty spokój? Druga kwestia - mój punkt zapalny to jego lizanie się. Liże się bardzo, bo ma alergię i atopowe zapalenie skóry (solidnie leczone oczywiście, ale to mało). Ja nie jestem w stanie znieść tego dźwięku mlaskania językiem i go za każdym razem uciszam- tzn. podniesionym głosem mówię (czasem krzyczę) - nie wolno! Wiadomo, że to jego potrzeba, ale ja psychicznie nie jestem w stanie tego znieść. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Czy to może psa tak bardzo stresować, że paradoksalnie będzie ze stresu jeszcze więcej się lizał? Rozpisałam się, ale chciałabym dla niego dobrze, tylko nie zawsze mam pomysły...

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Lipiec 24, 2018

      Hej! Trudno odpowiadać w kilku słowach, ale w skrócie: 1. Co jeszcze można robić ze starszym psiakiem? Zabawy węchowe (poszukaj u nas artykułu na ten temat). Jedną z moich ulubionych form jest "węchówka codzienna", czyli na spacerze wrzucanie smaczków (lub jeśli wolisz karmy) w trawę (ale w miejscu czystym i bezpiecznym), żeby psiak wyszukiwał - albo pojedyncze smaczki, albo kilka na raz - oczywiście chwalimy go i motywujemy "szukaj, szukaj...". Fajna zabawa. 2. Co do wylizywania się Dobrze myślisz, że nadmierne wylizywanie się może być objawem i odreagowaniem stresu jak i nudy (czyli zachowanie wynikające z frustracji), lecz jeśli piszesz, że jest "atopkiem", to trudno jest rozgraniczyć gdzie jest objaw kliniczny a gdzie psychiczny... Fajnie jednak, że zauważasz swoje "niedoskonałości" jako opiekuna i chcesz być lepsza :) Nie wiem, czy pomogłam, ale tak w komentarzu i na odległość bez psiaka obok to trudne...

      • Ewa
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 4, 2018

      Pami Aniu. Zuzik szkolenie kynologiczne. Bardzo polecam- dowiesz się w praktyce co robić żeby pies był szczęśliwy a Ty zrelaksowana. Korzystamy z ich pomocy od niedaleko roku - dla naszej mega trudnej i kiedyś agresywnej suni. Dziśjest dobrze. Trzeba pracować ale jest dobrze. A artykuł powyższy świetny

    • Maja
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 4, 2018

    Zgadzam się i nie. Poruszylas ważne rzeczy i generalnie masz rację: ludzie nie znają się na psach i mają gdzieś spełnianie ich potrzeb (podobnie jak w rodzicielstwie czy związkach, niestety). Rozumiem też że podalas hipotetyczne przykłady, ale serio: czasem to jest naprawdę niedobry czas, a pies jest barometrem tego niedobrego czasu. Czasem zwyczajnie probujeciw przerobić z psem jakis problem. Czasem to jest zwyczajnie pies, który nienawidzi innych psow. Pracuje ze swoimi psami i myślę sobie, że jestem uwazna na ich potrzeby, nie jestem "weekendowa" właścicielką. Ale jakbyś mi na siłę weszła ze swoim psem w interakcję, albo zwróciła mi uwagę, że pies przy nodze i ma się nie witać, skonczyloby się niewaska awantura. To mój pies i po latach szkoleń z nim, behawiorystow i życia, ja wiem I ja decyduję, co jest dla niego dobre i bezpieczne. A nie Ty, po 5 minutach obserwacji. Tak samo jak z dziećmi. Widzisz w sklepie ojca, który nie chce kupić czegoś dziecku i frustruje jego potrzeby - ale może tak się umowili przed wejściem? Może dziecko ma cukrzycę np? Myślisz że to beznadziejny ojciec, ale nie widzisz, że przed wejściem do sklepu zjedli lody. Na placu zabaw widzisz matkę, która czyta zamiast bawić się z dzieckiem, ale nie widzisz, że przez ostatnie 5 godzin budowała z nim bazę z kocow itp. Chodzi mi o to, że nie znasz kontekstu ani historii, po prostu oceniasz i się wtracasz, niestety. Masz generalną rację. To się dzieje, ja to widzę i się zgadzam z punktem wyjścia. Ale nie radzę Ci podchodzić do nas z Twoim Panem Psem jak idziemy ulicą albo ćwiczymy w parku. Serio.

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 7, 2018

      Odsyłam Cię do odpowiedzi, która jest do komentarza Basi - bo właściwie o to samo chodzi.

    • Basia
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 4, 2018

    Fajnie, że próbujesz edukować. Ale to, co widzisz, nadal jest tylko tym, co widzisz. Np. ta dziewczyna z borderem mogła mieć akurat gorszy dzień i stąd to ciągłe korygowanie zachowań psa. Oczywiście nie usprawiedliwiam tego, że biła go po pysku. Ale sama mam bordera i wiem jak dużo cierpliwości wymaga, szczególnie gdy po roku nauki wciąż zdarza mu się ciągnąć na smyczy. Czasem mam wręcz wrażenie, że w chwilę zapomniał wszystkiego, czego go nauczyłam... Druga kwestia. Moje psy baaardzo entuzjastycznie reagowały na widok ludzi i innych psów. Wiele pracy kosztowało mnie, by na spacerach skupiały się na mnie, a nie na każdym przechodniu. Szanuję Twoją pracę, jaką jest szerzenie wiedzy, ale gdybyś bez żadnego uprzedzenia podeszła specjalnie z Panem Psem do mojego psa po to, żeby zapewnić mu "rozrywkę", której wg Ciebie potrzebuje, to chyba bym Cię opieprzyła :) I to bynajmniej nie dlatego, że czuję presję posiadania psa idealnego. Po prostu gdyby nie praca, jaką włożyłam w mojego psa, do tej pory rzucałby się z zachwytem na każdego człowieka, a ja jechałabym na cyckach po chodniku (ma siłę i ładny zryw). Pozostaje aspekt przechodniów, nie wiem czy każdy życzy sobie spontanicznych kontaktów z psem, w tym również jego śliny i błota na ubraniach. Także wiesz, nie wszystko jest zero jedynkowe.... Pozdrawiam.

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 7, 2018

      A więc po kolei: 1) NIEPOROZUMIENIE: Piszesz "...ale gdybyś bez żadnego uprzedzenia podeszła specjalnie z Panem Psem do mojego psa po to, żeby zapewnić mu „rozrywkę”, której wg Ciebie potrzebuje, to chyba bym Cię opieprzyła..." - widać nie wyczytałaś między wierszami, że interakcję psów należy inicjować TYLKO wówczas, gdy oba WYKAZUJĄ na to OCHOTĘ i mają dobre zamiary. Jeśli nie - nigdy się nie pcham, więc zapewne nie miałabyś okazji mnie "opieprzyć". Np. dziś na "spacerze smyczowym" osobiście odmówiłam kontaktu z innym samcem, bo widziałam, że jest bardzo spięty i walecznie nastawiony (niestety właściciel tego nie widział i pchał się na nas). ALE: jeśli pies ma ochotę na kontakt, a Ty mu tego zabraniasz - no to już inna kwestia... której nie popieram, gdyż --> pkt.2 2) Wiem, że wśród psiarzy istnieją "obozy" i każdy z nich wyznaje swoją filozofię, którą uważa za jedyną prawdziwą (chodzi mi tak o podejście szkoleniowe i metody jak i o zakres wolności jaki dajemy psu). Ja jestem zwolennikiem metod totalnie pozytywnych, z czym wiąże się dawanie psu jak najszerszej wolności w ekspresji jego emocji. Oczywiście w moich ramach jest też miejsce na szkolenie i ćwiczenie posłuszeństwa, ale BEZ STRESU I PRZYMUSU! Pies ma prawo być sobą. Dlatego raczej nigdy nie będę się zgadzać z podejściem "wyczynowych borderowców" i obi-freaków, którzy nierzadko decydują za psa, kiedy mu wolno zrobić przysłowiowe siku, a kiedy nie. To, że bronisz zachowania laski z borderem bo "miała gorszy dzień" niestety nie mieści się w moim zbiorze zachowań akceptowalnych. Czy to znaczy, że rozgrzeszysz też Pana Zenka, który skatował psa, bo miał zły dzień w pracy, a matka strzeliła dziecko w twarz, bo ją mąż zdenerwował? Właśnie cały artykuł jest o EMPATII wobec naszych psów i zwracaniu uwagi na ich potrzeby, czyli o tym, abyśmy byli lepsi. Oczywiście możesz mieć inne podejście i ja Ci tego nie bronię. Napisałam o swoich przemyśleniach i obserwacjach i mam do tego prawo, a Ty masz prawo się z tym nie zgadzać.

    • Gabi
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 4, 2018

    W 100% się zgodzę, niestety do większości z tych ludzi nic nie dociera. Był czas, że produkowałam się na wybiegach o kolczatkach, ale jak któryś raz z kolei usłyszałam, że "mój pies na kolczatce nie ciągnie i zalecił mi to "behawiorysta" (!!!)" (wyjaśniam - chodzenie w kolczatce cały czas) to opadło wszystko co miało opaść. Nic do tych ludzi nie dociera. Jak widzę yorki, maltana, inne "zabawki" w torebkach, koszykach itp to płakać mi się chce. Nie dociera również to, że to nie jest kadłubek tylko ma 4 zdrowe łapki - "ale on to lubi"... Ta... Lubi... Nie wspomnę nawet o dzieciach, które mają pełne przyzwolenie swoich rodziców na znęcanie się nad takimi malutkimi pieskami... Nie mam pojęcia jak dotrzeć do takich ludzi :(

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 7, 2018

      Tak, dokładnie te kwestie są nagminne... :( ...co więcej, pozwolę sobie zaryzykować tezę, żę celebryci i internet zasiali modę na traktowanie psów jak zabawek...

    • Hanna
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 4, 2018

    Świetny artykuł mnie rozwaliła raz babka z yorkiem którego chciały przywitać moje dziewczyny , która powiedziała że nie lubi jak one się tam wąchają to ją obrzydza

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 7, 2018

      No właśnie to jest jeden z mniej oczywistych przykładów "uczłowieczania" psa...

    • Sylwia
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 5, 2018

    Ja mam taki problem z rocznym mieszańcem, że ciężko u niego z relacjami z innymi psami. Nie licząc jego "matki" z która mieszka i dwoma psami z którymi zna się odkąd zaczął chodzić. Nie potrafię zapanować nad jego agresją nie wiem co jest jej powodem. Podobnie reaguje na niektórych ludzi. Teraz już mniej na nich szczeka ale nadal to robi niezależnie od pory dnia. A w domu - kochane maleństwo. Bawimy się piłkami ,zabawkami , rozmawiamy w cztery oczy tulimy się. Taki trochę typ obserwatora ( wszystkie okna jego) i pilnowywacza , wystarczy że ktoś rozmawia pod oknem i już zaczyna ujadanie...

    • Agnieszka
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 5, 2018

    Nie ze wszystkim się zgadzam. Z większością co prawda tak, natomiast psa należy uczyć i pisanie o tym, że pies cierpi bo Pan nie pozwala podejsc mu do psa jest nieco przesadzona. Są różne sytuacje. Np. możesz nie wiedzieć ty, że Pan uczy swojego psa aby nie rzucał się na każdego idącego psa i człowieka, a Pan chce to z nim trenować. Rozumiem, gdy właściciel ciągle (całe psie życie) mu na to nie poznala, ale młode psy rzucają się na wszystkich i wszystko. Każdy pies ma też inny charakter. Gdzie o tym napisałaś? Zresztą psy nie powinny jadać frytek tak jak z powyższego zdjęcia to wynika, choć nie mam tytułów takich jak ty. Odbyłam kursy szkolenia psów za granicą z moim psiakiem, i fakt bardzo dużo z nich wyniosłam. Wiedza o psach za granicą jest większa, niż w Polsce i właściciele bardzo przywiązują wagę do szkolenia. Psa też trzeba uczyć, wnioski wobec tego w niektórych momentach mogą być źle odebrane. Tym, że "nakazujesz" się witać z innymi psami, choć sami nie chcą właściciele, możesz swoim zachowaniem sama dezorientować cudzego psa, nie mówie o skrajnych przypadkach jak opisywałaś np Yorka. Choć mam nadzieję, że wszystkie opisane przypadki są właśnie przypadkami naprawdę skrajnymi. Stąd takie wymowne treści. Pozdrawiam, Agnieszka.

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 7, 2018

      W większości kwestii odsyłam Cię do odpowiedzi dla Basi, bo nie ma sensu się powtarzać. Co do FRYTEK :D mój pies NIE JE KARMY (tak: mówię to głośno i mam gdzieś że "fachowcy" zaraz zrobią gównoburzę). Mój pies jest od 9 lat karmiony mięsem, makaronem, warzywami (w tym ziemniakami) - nie, też nie mamy diety BARF (straszne? :P) . Dostaje także tofu, cieciorkę, kalarepę, surowe / parzone podroby, a nieraz je z nami makaron z włoskim pesto, albo warzywa po tajsku z mlekiem kokosowym (Normalnie kryminał! :D) . I co? I żyje! Ma 9 lat i bardzo dobre wyniki trzustki, wątroby, nerek. Frytki zje może 3 w roku - bo ich po prostu nie lubi. Wiesz co jest kluczem mojej diety i diety mojego psa? PRODUKTY jak najbardziej NATURALNE i NIEPRZETWORZONE - do których karma niestety nie należy... I zapewniam Cię, że ta frytka ze zdjęcia zaszkodzi mu 100 razy mniej, niż karma podawana przez rok.

    • Zuzia D
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 6, 2018

    Witam, bardzo pouczający artykuł nie wiedziałam wielu rzeczy, ale człowiek uczy się całe życie :) Jeśli mogę, to chciała bym się podpytać o dwie sprawy: czemu mój pies jest agresywny ? Czy chodzi o dominacje ? Czy to tylko zwykła zazdrość ? I dlaczego ciągle wszystko gryzie ? Zęby chyba już jej nie rosną ? Mam ponad roczną suczkę i dużo z nią problemów.... Kiedy ją zabrałam " z typowej wsi " była cała zapchlona i bardzo strachliwa. Razem z nią była zabrana jej siostrzyczka ( kaprys chłopaka bo on też chce mieć psa ), jednak jej siostra była psem szalonym wszędzie niuchała i wszystkim ufała. Po około półtora tygodnia role się zmieniły Diana ( bo tak się wabi moja suczka ) zrobiła się śmielsza i ufniejsza, a jej siostrzyczka wręcz przeciwnie. Niestety nie ułożyło się mi i chłopakowi i nasze drogi się rozeszły co za tym idzie on zabrał jednego psa a ja zabrałam Diane. Zaczęły się przeprowadzki. Zamieszkałam u przyjaciółki, która ma sznaucera. Psiaki szybko znalazły wspólny język i się zaprzyjaźniły. Podczas jednego ze spacerów zaatakował ją luźno biegający pies ( była bardzo ufna i witała się z każdym ). Stała się mniej ufna i za każdym razem podchodziła z dystansem i trzeba było każdego psiaka obwąchać ( wcześniej tego nie robiła ). Problem zaczął się dopiero gdy przeprowadziłam się z północy polski do jej środka. Poznałam nowego partnera który ma trzy psy. Zapoznawanie trwało około dwóch tygodni, a w tym czasie zamknięta ze mną w pokoju. Gdy wpuściły ją do stada psiaki razem się bawiły, ale widać było dominacje w stadzie ( najstarszy 15-letni Ares mieszanka z owczarkiem niemieckim najniżej w stadzie, Emma 10-letnia labradorka dominuje, Sara 8-letnia córka labradorki mieszanka z jamnikiem, no i Diana kundelek trochę ponad roczek ). Od jakiegoś czasu Diana zaczęła " rozrabiać ". Gryzie wszystko. od kamieni, drewna i wszystkiego na ogrodzie po węgiel, zabawki, wielkie kości, ściany i drzwi. Byłam z nią u weterynarza i po zrobieniu badań wyszło, że wszystko w normie. Wet stwierdził, że po prostu ma taki kaprys. Kupiłam w zoologicznym wielką kość którą ubóstwie gryźć ale dalej jej przysmakiem są ściany a najbardziej lubi zlizywać z nich tynk. Zasada kar i nagród nie działa. Już nie wiem co mam robić. Jeśli chodzi o agresje to pojawiła się ona nie dawno. Przykładem jest kiedy ją głaszcze a obok przejdzie inny psiak to zaczyna warczeć i próbuje pogryźć albo gdy jesteśmy na spacerze a przejdzie obcy pies zaczyna warczeć i rzuca się żeby pogryźć. Próbowałam podchodzić z nią do innych psiaków ale zawsze kończy się warczeniem i próbami ataku. Nawet gdy wszystkie leżą i śpią Diana podchodzi, zaczyna warczeć i gryzie. Wcześniej taka nie była od niedawna zaczęła robić się agresywna ale tylko w stosunku do psów. Może mogła by pani jakoś pomóc ? Z góry dziękuje za cenne rady :)

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 6, 2018

      Pewnie Panią rozczaruję, ale niestety nie uznaję "doradzania na odległość". Dlatego tak niebezpieczne bywają wszystkie rady na forach... To tak, jak diagnozować chorobę przez telefon. Aby dobrze ocenić zachowanie psa czy jego przyczynę należy go zobaczyć "na żywo" w danej trudnej sytuacji, gdyż każdy ruch ogona, oka, drobne zmiany w ruchach czy szybkości poruszania się są ważnymi przesłankami, które mogą wpłynąć na ocenę.

    • Monika
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 6, 2018

    Na każdym kroku widać błędy ludzi i problemy w prawidłowej opiece, a przekonanie że pies jest własnością prowadzi do sytuacji, w których wielu mówi, że to mój pies i pbede robił z nim co będę chciał. Tak, edukacja to podstawa, ale człowiek czasem powinien sam doświadczyć analogicznych doznań, które zadaje psu, żeby zaczął myśleć.

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 6, 2018

      Tak jest. Na szczęście kyno-edukacja w Polsce zaczyna powoli zataczać coraz szersze kręgi ;)

    • Reply Cancel Reply
    • Sierpień 6, 2018

    Zgadzam się ze wszystkim, poza stwierdzeniem, że kolczatka może do czegokolwiek służyć. Najskuteczniejszym środkiem dydaktycznym są psie cukierki

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 6, 2018

      Niestety, kolczatka / dławik są często polecane a "właściciele" zachwyceni, bo są szybkie "efekty"...

    • Maria i Lilou
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 7, 2018

    Świetny tekst i super, że znalazł się ktoś, kto o tym mówi i uświadamia. Ale jest jedna rzecz z którą się nie zgodzę. Uważam, że nie powinna pani podchodzić ze swoim psem do innych w celu "tylkosięprzywitania", nawet jeśli oba zwierzaki zdają się być nastawione pokojowo. Dlaczego? To proste. Po pierwsze, może właściciel akurat próbuje nad czymś popracować, np. nad spokojnym mijaniem innych psów (oczywiście nie nazywamy pracowaniem metod opisanych w tekście, tj. szarpanie, krzyczenie, podnoszenie... to inna bajka, i to jest po prostu smutne)? Albo rzecz, na którą mało osób zwraca uwagę, a dla mnie (a przede wszystkim dla mojego psa, gdyż jest na to bardzo wrażliwa) jest BARDZO ważna: przywitania na smyczach nie zawsze kończą się dobrze. Napięta smycz, psy zaplątane w smycze, pies, który nie ma jak się wycofać, gdy nie ma ochoty na kontakt, bo ogranicza go sznurek i z konieczności wybiera postawę ofensywną... Mojego psa takie spotkania bardzo stresują, choć na początku jest nastawiony bardzo pozytywnie. Ja znam ją najlepiej i mogę nie mieć ochoty na taki "dziki", wymuszony kontakt.

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 8, 2018

      Maria, być może nie jest to dość wyraźnie napisane w tekście, ale nie chodzi o podchodzenie do każdego psa: chodzi o ludzi, którzy generalnie IZOLUJĄ PSY, bo ze strachu i braku wiedzy boją się interakcji z innymi... a to powoduje u ich psów pogłębianie się problemu. Oczywiście, że jako osoba mająca psy od grubo ponad 20 lat wiem, kiedy mogę podejść do innego i nigdy nie "walę na ślepo" do psów!!! Jeśli zaś chodzi o sytuację "szkoleniową" o której piszesz (zapewne chodzi Ci o kontrolę rozproszeń) to istnieje coś takiego jak akcja ŻÓŁTA KOKARDKA - skoro jesteś "świadomą psiarą", to na pewno o tym słyszałaś. Więc jeśli ktoś zdecydowanie nie życzy sobie kontaktu swojego psa z innymi ze względu na tryb treningowy, agresję, chorobę itp., to jest to dobre rozwiązanie i każdy edukowany psiarz to uszanuje.

    • Iza
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 8, 2018

    Mieszkam i pracuje na osiedlach, na których jest mnóstwo yorków - niestety ale właściciele piesków, których spotykam to wypisz wymaluj osoby z tekstu. Mam małą, 1,5-roczną kundelkę, która jest bardzo przyjacielska i chętnie wita się z innymi psiakami. Ogólnie staram się nie zwracać ludziom uwagi ale już nie mogłam wytrzymać! Pani około 60 lat wyszła na spacerek ze swoim Yorkiem, my z Luną już wracałyśmy ale psi wzrok się spotkał i oba radośnie merdając ogonkiem już się do siebie zbliżały.... a tu nagle właścicielka wciąga Yorka za obroże do góry, na wysokość rąk, żeby tylko nie musieć się schylić!!! Widok psa ciągniętego za obroże - pionowo w górę!!! ....z wykrzywiona na maksa głową jak jakaś lalka, przedmiot.... masakra!!! Opierdzieliłam tą babę, że robi psu krzywdę - i nie tylko fizyczną ale, że tak reagując na inne pieski będzie mieć małego nieszczęśliwego dzikusa, który wszystkich dookoła będzie się bał i szczekał...

    • Iza
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 8, 2018

    Mieszkam i pracuje na osiedlach, na których jest mnóstwo yorków - niestety ale właściciele piesków, których spotykam to wypisz wymaluj osoby z tekstu. Mam młodą, 1,5-roczną kundelkę, która jest bardzo przyjacielska i chętnie wita się z innymi psiakami. Ogólnie staram się nie zwracać ludziom uwagi ale już nie mogłam wytrzymać! Pani około 60 lat wyszła na spacerek ze swoim Yorkiem, my z Luną już wracałyśmy ale psi wzrok się spotkał i oba radośnie merdając ogonkiem już się do siebie zbliżały.... a tu nagle właścicielka wciąga Yorka za obroże do góry, na wysokość rąk, żeby tylko nie musieć się schylić!!! Widok psa ciągniętego za obroże - pionowo w górę!!! ....z wykrzywiona na maksa głową jak jakaś lalka, przedmiot.... masakra!!! Opierdzieliłam tą babę, że robi psu krzywdę - i nie tylko fizyczną ale, że tak reagując na inne pieski będzie mieć małego nieszczęśliwego dzikusa, który wszystkich dookoła będzie się bał i szczekał...

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 8, 2018

      No właśnie - dokładnie o takich przypadkach jest ten tekst...

    • Chilka
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 8, 2018

    Krzywdzące jest to stwierdzenie, że zostawiając psa w domu i idąc do pracy na 8 g, to znęcam się nad nim psychicznie. Lepiej aby psy siedziały w schronach przez całe lata???? Czy lepiej jak przygarnie zwierzaka osoba pracująca, która zostawi go na 9 godzin w domu?????? Nie każdy ma taki komfort aby pracować w domu i przebywać ze swoim psiakiem 24 godzin. Pozdrawiam

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 8, 2018

      Pani "Chilko", proszę przeczytać DOKŁADNIE podpunkt poruszający zostawianie psa na długie godziny. Co jest dalej napisane? Że po powrocie do domu dalej psa "nie ma" - jest zostawiony sam sobie i nikt się nim nie zajmuje, nikt nie poświęca mu uwagi, nie zaspokaja potrzeb! Jeśli nie ma Pani długo w domu, ale przed pracą i po powrocie z niej poświęca Pani psu czas, spełnia jego potrzeby, to nie jest to rzecz, o której piszemy. Zawsze w takich dyskusjach podaję przykład mojej serdecznej koleżanki Julii: posiada psa bardzo wymagającego (wyżła), pracuje długo, ale rano wstaje o 5, rano (!), aby przed pracą zdążyć psa wybiegać i "zaspokoić" na godzinnym spacerze. Po powrocie to samo. Trzeba tylko mieć ŚWIADOMOŚĆ tego , że pies to nie figurka zdobiąca salon...

    • Reply Cancel Reply
    • Sierpień 8, 2018

    Jak można pomóc takiemu psu. Mam w domu dwa jeden jest z odzysku to ok. 12letnia ratlerka. Zestresowana na maksa, wzielam ją bo wlascicielka zmarła i nikt jej nie chcial, zostala na pastwe losu. Na bechawiorydte mnie nie stać. Po zachowaniu oceniam, ze byla bita, stres na maxa nie nawidzi wszystkich psów chce je gryźć. Nie umie chodzic w szelkach, , w domu zdominowala nasza sunie Polskiego Owczarka Nizinnego i próbuje dominowac domowników.

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 8, 2018

      Pewnie Panią rozczarujemy, ale niestety nie praktykujemy „doradzania na odległość”... Dlatego niebezpieczne bywają wszystkie rady na forach… To tak, jak diagnozować chorobę przez telefon. Aby dobrze ocenić zachowanie psa czy jego przyczynę należy go zobaczyć „na żywo” w danej trudnej sytuacji, gdyż każdy ruch ogona, oka, drobne zmiany w ruchach czy szybkości poruszania się są ważnymi przesłankami, które mogą wpłynąć na ocenę.

    • Basia
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 17, 2018

    Pisałam na samym początku, że nie usprawiedliwiam zachowania dziewczyny od bordera, więc nie będę się do tego odnosić, proszę Cię tylko żebyś nie nadinterpretowała moich wypowiedzi. Odnoszę wrażenie, że przypięłaś mi łatkę, bo przyznałam się do posiadania border collie. Popraw mnie jeśli się mylę. Nie każdy posiadacz bordera wyznacza mu czas na sikanie, generalizowanie nie przynosi żadnego pożytku, za to może być krzywdzące. Pewne natomiast jest to, że bordery oprócz tego że są mega inteligentne, są też dosyć charakterystycznymi psami, skłonny i do fikcji itp. i trzeba w ich wychowanie włożyć naprawdę wiele wysiłku. Nie jestem pewna czy zrozumiałaś co pisałam. Moje psy nie mają problemu z agresją. Mają problem z miłością. Do każdego psa i człowieka. Więc gdybyśmy się mijali (ja z psem i Ty z psem) to mój pies NA PEWNO chciałby się przywitać. Tylko że ja nie mogę mu na to pozwalać bez ograniczeń. Gdybym nie ćwiczyła z nim samokontroli w tej kwestii to rzucałby się absolutnie na każdego z niepohamowaną radością. Jeśli właściciele psów chcą żeby ich psy mogły korzystać z przestrzeni publicznej to muszą nauczyć swoje pupile takich zachowań, które nie będą naruszały czyjejś przestrzeni osobistej. I ja to właśnie robię poprzez ćwiczenie samokontroli z moim psem. Skoro piszesz tyle o EMPATII to teraz postaw się w sytuacji osoby, która w przeszłości została dotkliwie pogryziona przez psa, a teraz inny pies się na nią rzuca. Może i z radością, ale przecież nie każdy wie jak odczytywać mowę ciała psa. Staram się spełniać potrzeby mojego psa, wiem i pamiętam, że to zwierzę, które ma swoją naturę. Ale spacer po miescie to spacer w miejscu ludzi i ja muszę się dostosować do tych ludzi.

      • Rizo Black
        Reply Cancel Reply
      • Sierpień 18, 2018

      No i już zaczynamy dochodzić do porozumienia - oczywiście, że uczenie psa samokontroli jak i odwrażliwianie na bodźce to ważna rzecz. Jednak w tekście (jeśli wczytasz się dokładnie) nie chodzi o PODCHODZENIE DO KAŻDEGO / ZAWSZE / WSZĘDZIE - moja krytyka dotyczy ludzi, którzy izolują psa z zasady, a w izolacji psa bardzo im daleko do pobudek szkoleniowych... przyznasz chyba, że nie jest trudno na ulicy / spacerze rozróżnić psa, z którym właściciel nad czymś pracuje i wiadomo, że wtedy nie wcinasz się między "wódkę a zakąskę", a rozpoznać psa, który po prostu jest szarpany / izolowany z założenia, jest smutny / znerwicowany / stłamszony, etc. Dlatego, jeśli jesteś świadomą opiekunką i np. jesteś w trybie szkolenia to naprawdę warto zastosować oznaczenie ŻÓŁTĄ WSTĄŻKĄ - to komunikat, który zrozumie większość świadomych psiarzy i nikt Ci wtedy nie zarzuci niechęci czy bezpodstawnej izolacji psa.

    • Hanna Kohlhaas
      Reply Cancel Reply
    • Sierpień 20, 2018

    Tekst SUPER!! Mam psy od zawsze i spotykam innych wlascicieli na spacerach i znam te reakcie. Bardzo wazne zwrocenie uwagi ze nim ktos kupi lub adoptuje psa pownien sie dowiedziec mozliwie duzo o jego cechach. Spotykam ludzi skrajnie rozczarowanych bo ich chow-chow nie jest takim puszystym przytulekiem jakiego sobie wobrazali, takich przypadkow jest niestety duzo. W paru przypadkach spojrzalam na moje psy nieco inaczej z kozyscia dla obu stron. Dzieki!! Bardzo pouczajacy tekst

Leave a Reply

Your email address will not be published Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Miejsce Przyjazne Psom
designed by Link Master