Switch Language

Taniec powitalny samców, czyli trochę o psiej komunikacji

Taniec powitalny samców, czyli trochę o psiej komunikacji

by Rizo Black, 9 maja 2018

Impulsem do napisania tegoż artykułu był niedawny weekend, kiedy to wraz z Panem Psem udaliśmy się z wizytą do znajomych na tzw. „koniec wsi” (czyt. urocze zadupie ;). Otóż owi znajomi niedawno stali się właścicielami pięknego, starego siedliska i dużej łąki ok. 30 km od naszego miasta, zatem zostaliśmy zaproszeni na podziwianie włości. Wracając ze spaceru po okolicznych polach i lasach, szliśmy wzdłuż wiejskiej drogi. Oczywiście, w takich okolicznościach przyrody Pan Pies biegał w trybie off-smycz. Nagle Pan Mąż dostrzegł, że ok. 100 metrów przed nami, przy gospodarstwie kręcą się luzem jakieś 2 burki. problem w tym, że jeden z burków był nadzwyczaj wielkim „owczarkusem pospolitusem” (bardzo duży mieszaniec podobny do belga Malinoisa). Drugi spoko – był mniejszym, grubawym kundelkiem. Od razu zdiagnozowałam, że „duży” z pewnością jest samcem, gdyż mówiła o tym jego postawa i sposób poruszania się, a wkrótce także i jego wzrok, gdy tylko nas dojrzał. Zdecydowanie był „panem na włościach”. Mniejszy pies, sądząc po ich relacji, był prawdopodobnie suczką.

Pan Pies dojrzał tubylcze psy z daleka i ruszył pewnym truchtem w ich stronę w celach zapoznawczych. „Rizo chodź tu!!! Szybko!!!!” – wydarł się Pan Mąż i znajomi. Ponieważ Pan Pies w sytuacjach „trudnych” słucha tylko mnie, wołanie Pana Męża pozostało bez reakcji, natomiast ja milczałam i go nie odwoływałam.

Mniejszy kundelek zobaczył Pana Psa i zaczął szczekać, natomiast „duży” znieruchomiał i stał w milczeniu, frontem do biegnącego Pana Psa. Wiedziałam, że teraz nadchodzi kluczowy moment, od którego zależy dalszy rozwój wypadków, więc wstrzymałam oddech: wóz albo przewóz.

Z jednej strony wierzyłam w umiejętności komunikacyjne Pana Psa (jest dość zsocjalizowany i ma wykształcony „psi język ciała”), z drugiej jednak strony miałam świadomość, że w przypadku psów stróżujących może być różnie… Poza tym, nie miałam pewności, czy nie są to jakieś psy łańcuchowe ze zwichrowaną psychiką i czy są zsocjalizowane… Niepokoiła mnie jeszcze jedna opcja: jeśli mały kundelek to suka i np. ma cieczkę, to Pan Pies zacznie do niej „ściemniać” i wtedy sytuacja może okazać się niebezpieczna, gdyż będzie duża szansa agresji zaborczej.

Pan Pies, który jest psem bardzo pewnym siebie, zbliżał się do nieznajomych psów w pozycji tzw. dominującej:
sylwetka wyprężona, uniesiona głowa, sztywne proste łapy, postawiony ogon.
Ponieważ „duży” także prezentował postawę wyprężoną, z ogonem „na sztorc” i najwyraźniej był silnym, przekonanym o swej pozycji psem, wiedziałam, że teraz ważny był każdy najmniejszy ruch obu psów.

„No ciekawe, czy Rizo przeżyje, czy będziemy zbierać kawałki…???” – z niepokojem w głosie skomentował znajomy. Wszyscy zamarli z przerażenia. (Podejrzewam, że cała trójka widziała już oczyma wyobraźni tryskającą krew i miastowego pudelka rozrywanego przez wiejskie bestie.) „Spokojnie – nie panikujmy, nie krzyczmy, bo to je tylko nakręci. Dadzą sobie radę.” – powiedziałam mojemu ludzkiemu  towarzystwu. Nie przerywając swojego spaceru, szliśmy spokojnie w ich stronę. Bacznie obserwowałam zachowanie psów:

Gdy Pan Pies zbliżył się do „dużego”, przez chwilę stały patrząc na siebie, po czym przerwały kontakt wzrokowy i bokiem, unikając już kontaktu wzrokowego, podeszły do siebie bliżej i rozpoczęły tzw. „taniec powitalny” (tak nazywa ten rytuał prof. Stanley Coren), co mnie już uspokoiło.

Jak to wyglądało? Samce (czyli nasz i „duży” – oba niekastrowane), nadal na sztywnych łapach i z postawionymi na „sztorc” ogonami, zaczęły obwąchiwać swoje tyłki chodząc przy tym bardzo powoli w kółko, natomiast mniejszy kundelek najpierw stał z boku, a później próbował podwąchiwać Pana Psa, jednak ten go ignorował, gdyż skupiony był na interakcji z „ważniejszym”, jak gdyby instynktownie wiedział, że jeden fałszywy krok może być przyczyną konfliktu.

Zrobiły kilka takich kółek z nosami pod ogonami, aż w końcu, nie przerywając powolnego chodzenia w kółko, podniosły głowy, lecz nie spojrzały sobie w „twarz”, wytrzymały chwilę w tej pozycji, po czym nasz, bardzo powoli, cały czas napięty, z ogonem w górę i na prostych łapach odwrócił się i baaaardzo powoli zaczął odchodzić od dużego, jednak robił to bokiem, cały czas kontrolując sytuację i „kątem oka” obserwując dużego. Duży szedł za nim w pewnej odległości, jakby eskortując „gościa” ze swojego terenu, i gdy były już za drogą, kilka metrów od gospodarstwa duży stanął a Pan Pies delikatnie przyspieszył kroku i zaczął obwąchiwać kępkę trawy, po czym ją osiurał i dołączył do nas. Ziewnął, otrzepał się i pobiegł naprzód.

Z odległości obserwowałam jeszcze „tubylców”: duży podszedł do osiuranej kępki trawy i poprawił swoim siurem, po czym chwilę postał, popatrzył na oddalające się „towarzystwo” (czyli nas) i zawrócił pod swój płot.

 

Wnioski

  1. Nawet dwa silne psychicznie o dominującym charakterze samce nie zaczną walki, jeśli nie będzie to konieczne (oczywiście zakładając, że oba są zsocjalizowane i bez zwichnięć psychicznych).
  2. Musisz mieć pewność, że Twój pies zna „psi język” (czyli radzi sobie w kontaktach społecznych, a to jest wynikiem dobrej socjalizacji).
  3. Psy niezależnie czy są z Afryki, czy z Japonii, czy są „miastowe”, czy wiejskie mają ten sam język i potrafią się dogadać (oczywiście zakładając, że mamy do czynienia z psami bez problemów psychicznych i behawioralnych).
  4. Jeśli nie ma bezpośredniego zagrożenia, nie ingeruj! Psy same się dogadają.
  5. Nie krzycz i nie wykonuj gwałtownych ruchów – to może pobudzić psy do agresji.
  6. Pamiętaj: konflikty między psami najczęściej są wynikiem:
    – braku socjalizacji (kontaktu z innymi psami), przez co nie potrafią „dogadać się” z innymi
    – ingerencji ludzi (nasze gesty / głosy / napięcie zakłócają naturalną komunikację psów)
  7. Kontakty psów na smyczy obciążone są dużym ryzykiem, gdyż napięcie smyczy i nasze szarpanie zakłócają komunikację i pojawia się tzw. „agresja smyczowa”

Source: The Natural Doggie

Autor: Magda Pieczatowska-Mysiak
(kynoterapeuta, zoopsycholog, instruktor szkolenia psów)

1 Komentarz


    • Weronika Frankowska
      Reply Cancel Reply
    • Maj 12, 2018

    Podziwiam! Ja mam od razu strach w oczach jak widzę innego psa bez smyczy a co gorsza bez właściciela ... Pani behawiorystka powiedziała nam, że Dino sam pierwszy nie atakuje, ale jak inny "coś do niego ma" to nie pozostaje dłużny :)

Leave a Reply

Your email address will not be published Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Miejsce Przyjazne Psom
designed by Link Master