Switch Language

Brak szacunku do zwierząt to wina religii?

Brak szacunku do zwierząt to wina religii?

by Rizo Black, 27 stycznia 2018

Ostrzegam: dzisiejsza rozkminka jest dłuższa i ciężka, na podbudowie mocno historyczno-filozoficznej 😉  Wieszam też psy na Kościele i oskarżam religię o to, że zwierzęta mają zły los… Z góry uprzedzam, że niektóre kwestie mogą być kontrowersyjne.

Czy pies ma „duszę”? Czy odczuwa emocje? My bez wahania powiemy TAK. (piszemy o tym TUTAJ)

Ale choć może wydać się Wam to dziwne, twierdzenie, że „psy posiadają emocje” nadal wzbudza kontrowersje wśród naukowców. Jest to „kość niezgody”, która ma długą historię i zakorzeniona jest pomiędzy filozofią, religią, a nauką.

Starożytność powinna być wzorem, jeśli chodzi o szacunek wobec zwierząt

Dawno temu, jeszcze w Starożytności, przypisywano zwierzętom bogate życie duchowe, wierzono, że mają duszę, umiejętność myślenia, a nawet w to, że są wcieleniem bogów, itp. Pamiętacie jak wyglądają egipskie bóstwa? Są to często postacie ludzkie z głową zwierząt np. lwa (bogini Tefnut i Sachmet), szakala (bóg życia pozagrobowego Anubis), a’la charta/szakala (bóg Set), kota (bogini miłości i płodności Bastet), sokoła (bóg władzy królewskiej Horus), krokodyla (bóg siły królewskiej i płodności Sobek), itp.

Bóg Anubis

I takie podejście było fajne, bo wiara w moc zwierząt gwarantowała im szacunek i respekt ludzi. Dowodem, że zwierzęta miały status „istot z duszą” jest np. to, że zasługiwały na pochówek: chowano je w grobowcach faraonów i innych wysokich urzędników. W Bubastis odkryto nawet cmentarz koci, gdzie chowano je jako święte zwierzęta bogini Bastet, a w Saqqara (na południe od Kairu) odkryto katakumby z 8 milionami (!) mumii psów! Część z tych psów była zabita w celach rytualnych, jako ofiary, których dusze miały iść prosto do wieczności i połączyć się ze stadem Anubisa. Wydaje się to okrutne, jednak jest też pozytywny aspekt:  świadczy o tym, że Egipcjanie wierzyli, że pies ma duszę i zasługuje na lepsze życie po śmierci.

.

Bogini Bastet

Psy w starożytnym Egipcie były bardzo popularne: mieszkały razem z ludźmi w domach, uczestniczyły w życiu codziennym, a cieszyły się szacunkiem a nawet statusem bóstwa – zwierzęcia bogów. Związek z psem był bliski do tego stopnia, że po śmierci psa jego właściciel golił głowę, a reszta rodziny goliła brwi i go opłakiwała – czyli normalnie przechodzono żałobę.

Ponadto, w niektórych regionach Egiptu używano psów do celów „duchowo-medycznych” i pies służył jako „nośnik” duszy. Kiedy ktoś umierał, do ust konającego człowieka przystawiano pysk żywego psa po to, aby ludzka dusza mogła przejść w ciało psa i  w tej formie zostać doprowadzona do zbawienia / życia po śmierci.

Podobno Egipcjanie jako pierwsi w historii stworzyli prawo chroniące psy, dzięki któremu właścicielowi psa, który źle go traktował groziła kara.

Oświecenie nie do końca oświeciło… ale zaszkodziło.

Później, wraz z rozwojem nauki, głównie fizyki i mechaniki, kiedy człowiek zaczął budować skomplikowane poruszające się maszyny, zaczęto dochodzić do wniosku, że zwierzęta jak i ludzie to tylko maszyny sterowane zgodnie z zasadami mechaniki i procesami chemicznymi. I w sumie, gdybyśmy pozostali przy takiej teorii, nie byłoby źle, bo być może ludzie, przekonani, że są takimi samymi „maszynkami” jak zwierzęta, traktowaliby je z większym szacunkiem.

Wina religii

Jednak w tym momencie niestety zainterweniowała religia i koniecznie musiała udowodnić, że człowiek jest lepszy! (Hmmm…. a przecież pycha uważana jest za grzech…). Moim skromnym zdaniem, właśnie w tym momencie narodziło się całe zło świata, jeśli chodzi o los zwierząt… A poszło o dogmat „zbawienia” i naukę Kościoła, który we własnym interesie musiał przekonać ludzi, że zbawienie jest możliwe.
„No jak to?” – pytał Kościół – „Oczywiście, że człowiek może być zbawiony! Nie jest takim samym stworzeniem jak zwierzę, bo posiada duszę, a zwierzęta nie i dlatego tylko on może być zbawiony! A skoro zwierzęta nie mają duszy, to nie mają uczuć.” Tak więc, zaczęło pokutować przekonanie, że być może „mechanizmy biologiczne” sterujące nami i zwierzętami są podobne, ale religijna indoktrynacja pozbawiła zwierzęta duszy i uczuć… a tym samym bardzo pogorszyło ich status i szacunek do nich. Oczywiście ta teoria opierała się jedynie na wierze (dogmat), bo niestety, wówczas nie było jeszcze badań EEG i nie można było udowodnić, że zwierzę odczuwa emocje. Poza tym, w tamtych czasach nikt przecież nie śmiał zaprzeczyć nauce religijnej, bo czekał go los heretyka… Co więcej, wiele badań i „naukowców” sponsorowanych było przez Kościół, więc ich światopogląd i badania musiały być „odpowiednie”, bo inaczej Klermacht zakręciłby kurek z kasą na prowadzenie badań (cóż, życie…) Jednym z takich „sponsorowanych badaczy” był Kartezjusz, autor słynnego „Myślę, więc jestem”, który przekonywał, że zwierzęta to nic innego jak maszyny, poruszane przez różne dźwignie i zasady mechaniki. Oczywiście wg niego zwierzę nie ma świadomości, ani uczuć, tylko jest zaprogramowane, aby wykonywać określone czynności… Sprowadziło to istoty żywe do poziomu rzeczy. Smutne, co?

Niestety, takie przekonanie pokutuje w wielu kulturach (i także polskich wsiach!) do dziś… Biblijne określenie zwierząt jako „braci mniejszych” wypaczyło się do pojęcia „istot gorszego sortu”, „czegoś” co nie ma duszy, uczuć. Takie myślenie pociąga za sobą przykre konsekwencje: zwierzęta w świadomości wielu ludzi, powołujących się na naukę Kościoła, mają status „istot poddanych”, mają „służyć” człowiekowi, co często wiąże się z ich złym traktowaniem i zabijaniem. Jest to wypaczona interpretacja Biblii, która nakłada na nas obowiązek opieki nad Ziemią i zwierzętami, a nie ich wykorzystywania.

ANEGDOTA: O powyższe, pokłóciłam się kiedyś z księdzem,😈  który siedział ze mną przy stole na jakimś formalnym obiedzie i usilnie przekonywał mnie, żebym zjadła schabowego (przyp.jestem wege). „Nie dziękuję, nie przykładam ręki do zabijania. Mam swoją etykę.” na to on, szczerząc się i poprawiając pasek na opasłym brzuchu: „Hehehe, przecież to bracia mniejsi i mają nam służyć.” No to ja wypaliłam mu na to, że takie podejście to przejaw PYCHY, a to wg was przecież grzech, a poza tym HIPOKRYZJA, chronić jedno życie (płody), a przyzwalać na zabijanie innych (zwierzęta na mięso). Po czym dodałam, że to chyba on a nie ja przede wszystkim powinien być wegetarianinem! 😝

„Psi los” psów w kulturze islamu to wina złej interpretacji Koranu

Również religii muzułmańska uczyniła wiele złego psom – według zabobonnych Muzułmanów starej daty pies to „istota nieczysta” (a już szczególnie czarny pies) i praktykujący muzułmanin nie może go nawet dotknąć! Takie przekonanie jest powodem zaniedbywania psów (w krajach muzułmańskich jest wiele bezdomnych psów, o które nikt nie dba), bardzo wielu przypadków znęcania się nad psami (np. kamienowania w imię Allaha) czy też ich usypiania.

Jak mówi weterynarz dr Ayoub M. Banderker (BVMCh), w jego pracy w klinice apogeum eutanazji psów następuje zazwyczaj podczas Ramadaanu, czyli miesiąca postu. Wówczas muzułmanie masowo przyprowadzają swoje psy do uśpienia, aby przypadkiem podczas „świętego czasu” go nie dotknąć…

Jednak wielu „cywilizowanych muzułmanów” krytykuje takie podejście i uważa je za zacofane, wypaczone oraz niezgodne z naukami Koranu. Wg Świętej Księgi, „wszystkie zwierzęta są częścią stworzenia Allaha i należą do Allaha. Muzułmanie są opiekunami tej pięknej planety”. W Dniu Sądu Ostatecznego będziemy odpowiadać przed Allahem za to, w jaki sposób traktujemy zwierzęta i do czego je wykorzystujemy. Całe stworzenie jest muzułmańskie, poddane woli Allaha. Więc, dedukując, nawet zwierzęta są Muzułmanami (!) i dlatego powinno się je szanować.

W Koranie (S4:36) powiedziane jest, by czynić dobro „…wobec tego, co posiada twoja prawa ręka…” Według islamisty Imaama Faghruddin al-Rhaziego, chodzi tu o wszystkie istoty, które nie mają praw obywatelskich, w tym też zwierząt. Dlatego, werset ten nakłada obowiązek bycia dobrym dla zwierząt.

Wszystkie rzeczy “…zostały stworzone dla was…” dla waszej korzyści (S2:29). Dlatego naszym obowiązkiem jest chronienie, traktowanie z szacunkiem i dbanie o dobrostan zwierząt. W ten sposób, praktykując dobro, wyrażamy naszą wdzięczność Allahowi za jego błogosławieństwa.”
(interpretacja na podst. Qur’anic Foundations and Structure of Muslim Society, Mawlana F.R. Ansari, vol. 2, pp. 125-126)

Oto jak tłumaczą Koran i nauczają dzisiejsi „oświeceni”:

1. Nie jest haraam (grzechem) posiadania psa, chociaż trzymanie psa w domu jest niehigieniczne.

2. Nie jest haraam (grzechem) dotykanie psa ani żadnego innego zwierzęcia. Jeśli jednak ślina psa dotknie jakiejś części twojego ciała lub ubrania, to należy umyć tę część ciała lub wyprać ubranie, którego dotknął pysk lub nos psa.

3. Obowiązkiem każdego Muzułmanina, który posiada zwierzęta, czy to hodowlane, domowe, czy też do pracy, jest zapewnienie mu odpowiedniego schronienia, jedzenia, wody oraz, jeśli zajdzie taka potrzeba, opieki weterynaryjnej. Jeśli zamierzasz wyjechać i pozostawić domostwo, masz obowiązek zorganizować opiekę dla zwierząt.

4. Jest haraam (grzechem) trzymanie psa lub innego zwierzęcia na krótkiej uwięzi przez dłuższy czas bez wody, jedzenia i schronienia. Psy potrzebują ruchu i są istotami społecznymi, które w naturze tworzą zorganizowane struktury “rodzinne”. Dlatego właściciele psów muszą codziennie spędzać czas ze swoimi psami.

5. Okrucieństwem jest, a tym samym haraam (grzechem), trzymać zwierzę w małej klatce, która uniemożliwia mu naturalne poruszanie się.

6. Fajerwerki są źródłem niewyobrażalnego cierpienia dla większości zwierząt domowych z powodu ich wyjątkowo wyostrzonego zmysły słuchu.

7. Jest haraam (grzechem) uczestniczenie w jakichkolwiek krwawych „sportach” jak np. walki psów czy polowaniach.

Czyli w sumie o co chodzi? Jak zawsze: coś, co z założenia było dobre i szlachetne, w wyniku wypaczonej interpretacji zostaje wykorzystane do czynienia zła… Tak było z filozofią Nietzschego i Hitlerem, z biblijnym „czynieniem sobie ziemi poddaną” i ludźmi, którzy zaczęli Ziemie niszczyć i wykorzystywać zwierzęta.

Na szczęście nauka zrobiła postępy i dziś wszyscy wiedzą, że zwierzęta są istotami czującymi, myślącymi i mają emocje, chociaż… nieraz mam wrażenie, że te niusy nie dotarły jeszcze na wieś, no bo jak wytłumaczyć, że jest jeszcze tyle psiaków wiszących przy budach na łańcuchach, bez wody i żarcia…?

Na szczęście, coraz więcej osób szanuje zwierzęta i walczy o ich prawa. Mam nadzieję, że doczekam czasów szacunku do Matki Natury, czasów przestrzegania praw zwierząt i czasów, kiedy ludzie będą dla siebie życzliwi. Houk!

Autor: Magda Pieczatowska-Mysiak
(kynoterapeuta, szkoleniowiec psów, zoopsycholog)

Brak komentarzy


Leave a Reply

Your email address will not be published Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Miejsce Przyjazne Psom
designed by Link Master